Rozwiązania prawne nie są złe: samorząd ma osobowość prawną, mienie, własną administrację, dochody i budżet. To warunki do budowania obywatelskości. Jednak pozostaje pytanie o możliwości finansowe, które są niezbędne dla realizacji zadań, projektów oraz inicjatyw ważnych dla mieszkańców. Dodajmy – bo często się o tym zapomina – że samorząd to my wszyscy. A więc budżet samorządów czy ich dochody to nasze dochody, mieszkańców danego terenu.
Oczywiście. Aby właściwie wywiązać się z zadań, potrzebne są środki finansowe. A dziś odchodzi się od ducha lokalności przez stopniowe ograniczanie strumienia pieniędzy, jakie władza centralna przekazuje samorządom na ich zadania. W ten sposób samorządność będzie stopniowo zamierać – i to pomimo dobrych rozwiązań prawnych. Drenowanie samorządów to zabieranie pieniędzy społecznościom lokalnym, co znacząco pogarsza komfort życia ludzi na danym terenie.
Bywało lepiej lub gorzej. Rząd Tadeusza Mazowieckiego wprowadził w 1990 r. samorząd gminny i nadał mu odpowiednie uprawnienia. Osiem lat później, w czasach mojego rządu – koalicji AWS-UW – wprowadziliśmy pełnoprawny samorząd na poziomie powiatów i województw, z zachowaniem autonomii wszystkich szczebli. Były potem okresy zawężania kompetencji samorządów. Jednak w ostatnim czasie obciążanie samorządów zadaniami bez uzupełniania finansowania z budżetu centralnego osiągnęło nieporównywalną z niczym skalę.
>>> Polecamy:Nauczanie zdalne nie ma wpływu na długość stażu i awans zawodowy nauczycieli
