W Polsce może być za mało specjalistów do wdrożenia niezbędnych zmian

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 marca 2009, 03:00
W ostatniej fazie przygotowań do przyjęcia euro usługi informatyków i specjalistów z firmy szkoleniowej będą najdroższe. Przedsiębiorcy, którzy procedury dostosowawcze zostawią na ostatnią chwilę, będą też musieli poszukiwać ekspertów za granicą.

Wiele polskich firm już rozpoczęło proces dostosowania systemów informatycznych do przyjęcia europejskiej waluty. Euro wymagać będzie bowiem nie tylko zmian w systemach komputerowych czy księgowych. Zdaniem ekspertów, może to oznaczać trudności ze znalezieniem odpowiedniej liczby informatyków. Kadra specjalistów będzie bowiem musiała w jednym czasie dokonać zmian i przeprowadzić szkolenia w większości firm w Polsce.

Przede wszystkim specjalizacja

Przewiduje się, że przyjęcie euro będzie wymuszać na doświadczonych informatykach uzupełniania kwalifikacji i zmian specjalizacji. Poszukiwani będą przede wszystkim wysokiej klasy specjaliści, ze szczególnym uwzględnieniem specjalistów z obszaru architektury systemów IT i szeroko rozumianego konsultingu IT, specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem systemów informatycznych czy programiści.

- Na pewno powstaną także firmy świadczące takie usługi, jak na przykład audyt systemu informatycznego pod kątem zmiany na euro - mówi Antoni Mielniczuk, rzecznik Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Gdyby mimo wszystko specjalistów było na naszym rynku zbyt mało, przedsiębiorcom pozostanie posiłkowanie się ekspertami z zagranicy. Łatwiej będzie w tym przypadku przedsiębiorstwom z kapitałem zagranicznym, które będą mogły liczyć na wiedzę doświadczonych pracowników swoich central.

Pomogą studenci

Jak obliczyli specjaliści z firmy doradczej Deloitte, około 10 tys. informatyków będzie musiało przez rok pracować wyłącznie nad zmianami związanymi z euro. Nie w każdym wypadku będzie to oznaczać konieczność zatrudnienia nowych pracowników. Część prac wykonają osoby już zatrudnione w firmach, w ramach zwykłego czasu pracy. Tyle że wtedy stanie się to kosztem innych projektów, które trzeba będzie wstrzymać.

W obliczu dużego zapotrzebowania na usługi informatyków należy liczyć się z tym, że również absolwenci i studenci ostatnich lat studiów na takich kierunkach będą angażowani przy różnych projektach.

Zdaniem Antoniego Mielniczuka, zmiany w systemach informatycznych są wykonalne i informatycy sobie poradzą, jeśli będzie wola polityczna.

- Na pewno żaden przedsiębiorca nie będzie zatrudniał informatyków, aby dokonać jednej zmiany - mówi Antoni Mielniczuk.

Jednak, zdaniem specjalistów, zmobilizowanie tak dużego zespołu wymaga rozpoczęcia przygotowań wcześniej, bez oglądania się na terminy wyznaczone przez rząd.

Ważne szkolenia

- Istotną kwestią związaną z wprowadzeniem nowej waluty będzie też przeszkolenie pracowników oraz zmiany ich przyzwyczajeń - mówi Dorota Duszkiewicz z zespołu doradztwa IT w firmie KPMG.

Dlatego instytucje państwowe powinny odpowiednio wcześniej edukować przedsiębiorców.

- Zarówno przedsiębiorcy, jak i dostawcy usług, czyli firmy szkoleniowe, muszą odpowiednio wcześnie wiedzieć, jakie zmiany w przedsiębiorstwie wymusi przyjęcie nowej waluty. Pozwoli im to dostosować ofertę szkoleniową i przygotować plan szkolenia ludzi - uważa Piotr Piasecki, prezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych.

Jak wynika z doświadczeń Słowenii, im wcześniej przedsiębiorca rozpocznie czynności mające przystosować jego firmę do zmiany waluty, tym mniejsze koszty poniesie.

- Najważniejszą kwestią mającą wpływ na koszty jest stosunkowo wczesne przygotowanie się przedsiębiorstw na zmiany organizacyjne i techniczne - mówi Dorota Duszkiewicz.

Ważne jest więc opracowanie planu adaptacji systemów informatycznych i pracowników do nowej waluty.

Polska to nie Słowacja

Na Słowacji większość firm informatycznych i działów IT rozpoczęła przygotowania do euro już w roku 2007. Niestety brak wystarczającej liczby informatyków spowodował, że słowaccy przedsiębiorcy musieli odłożyć inne projekty informatyczne, aby zdążyć na czas. Dodatkowo posiłkowali się eksportem fachowców z branży IT z zagranicy.

- W Polsce mamy świetnych informatyków, dlatego nie powinniśmy panikować - uważa Antoni Mielniczuk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj