Dzień na zero

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 grudnia 2009, 17:21
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Czwartek WIG20 rozpoczął z wysokiego „C” i bez żadnego konkretnego powodu rósł o ponad jeden procent. Jedynie dobre nastroje w Japonii i tamtejsze wzrosty mogły być uzasadnieniem tego optymizmu, bo ani poprzednia sesja w Stanach, ani sytuacja techniczna rynku nie skłaniały do aż tak wyraźnych ruchów.

Taka sytuacja nie trwała długo i w parę godzin okazało się, że byki nie dysponowały siłą do utrzymania porannych wysokości, a indeks swobodnie opadł do ostatnio silnie przyciągającego poziomu 2400 pkt. Dziś najważniejsze były dwie informacje: konferencja ECB oraz amerykański indeks ISM-usługi. Decyzja Europejskiego Banku Centralnego i pozostawienie stopy procentowej na wysokości 1 proc. nie była żadną nowością, bo rynki dokładnie tego oczekiwały. Istotne były natomiast słowa Prezesa Banku, który ostatnio coraz odważniej wypowiada się o potrzebie osłabienia euro. Inwestorzy mogą obawiać się ewentualnej interwencji, bo im słabsze euro tym mocniejszy dolar, a to właśnie słaba amerykańska waluta napędza giełdowe wzrosty. Jean-Claude Trichet był jednak ostrożniejszy i skoncentrował się na uwagach, że ECB będzie wycofywać stymulusy gospodarcze w przyszłym roku jak strefa euro powróci do gospodarczego rozwoju, ale do tego czasu musi minąć jeszcze wiele miesięcy.

Drugą kluczową informacją był indeks ISM-usługi, który wybitnie rozczarował. Po pierwsze znalazł się na poziome najniższym od września, ale co istotniejsze jego wartość zeszła poniżej 50 pkt. co należy interpretować jako kurczenie się usługowego sektora gospodarki USA. Reakcją rynków na takie dane był spadek, który sprowadził WIG20 na minimalny minus. Przez to kolejny raz próba wyjścia ponad 2400 pkt. zakończyła się niepowodzeniem. Skala dziennej zmienności nie wzrosła zatem trudno mówić o dalszych perspektywach, ponieważ od poniedziałku nic się nie zmieniło.

Na podstawie dzisiejszych danych można pokusić się o jeszcze jedną prognozę. Tygodniowa liczba nowych bezrobotnych w Stanach była lepsza od oczekiwań, ale już łączna liczba osób pobierających zasiłki utrzymała się w granicach 5,5 mln. Porównując jednak tą liczbę z odczytem sprzed miesiąca łączna liczba bezrobotnych spadła, co może oznaczać, że jutrzejsza informacja o stopie bezrobocia w USA będzie niższa niż 10,2 proc. Choć wydaje się to mało prawdopodobne trzeba liczyć się z możliwością, że jutrzejsze dane będą lepsze, co zrównoważy dzisiejsze słabe dane, a więc przełoży się na utrzymywanie trwającego od kilku dni impasu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj