Forsal logo

Petru: Przed czym chroni nas KNF

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 sierpnia 2010, 15:46
Ryszard Petru
Ryszard Petru/DGP
Od poniedziałku obowiązuje część nowych uregulowań Komisji Nadzoru Finansowego zwanych rekomendacją T. Mają one na celu znaczne ograniczenie polityki banków rozdawania kredytów detalicznych na prawo i lewo. Nie można mieć pretensji do nadzoru, że wyhamowuje akcję kredytową. Pytanie, czy moment i działania, jakie mają zostać podjęte, są właściwe.

Widać, że KNF znaczną wagę przywiązuje do udzielania kredytów w walutach obcych. Od momentu wejścia w życie rekomendacji będą one dostępne głównie dla bardziej zamożnej części społeczeństwa. I tak powinno być – jeśli chcesz wziąć na siebie dodatkowe ryzyko związane z ryzykiem kursowym, powinieneś mieć środki, aby przed takim ryzykiem być zabezpieczonym. Trudno mieć zastrzeżenia do wprowadzanych obostrzeń, pod warunkiem że podejście nadzorcy do ryzyka charakteryzuje symetryczność wobec zmiennych czynników wpływających na wysokość rat, w tym ryzyka walutowego oraz ryzyka stopy procentowej.

Nadzór zaproponował, aby banki przy ocenie zdolności kredytowej klientów uwzględniały założenie wzrostu stóp procentowych o 4 pkt proc. oraz założenie osłabienia złotego o 30 proc. W kontekście dotychczasowego niedoszacowania oceny ryzyka stopy procentowej względem ryzyka walutowego symulacje dotyczące wzrostu stóp należy ocenić pozytywnie, szczególnie mając na uwadze to, że stopy procentowe na świecie i również w Polsce są dziś na rekordowo niskim poziomie. W perspektywie kilku najbliższych lat można się spodziewać ich istotnego wzrostu. Dobrze, że rola ryzyka stopy procentowej wobec ryzyka walutowego nie jest pomijana, choć należy zauważyć, że dla kredytów walutowych i złotowych przyjęto taki sam poziom nominalnego wzrostu stóp procentowych w ramach stress testów, co wskazuje na niedoszacowanie ryzyka lokalnych stóp. Jeśli już przyjmować tego typu podejście, to skala wzrostu stóp dla kredytów złotowych powinna być wyższa. Ryzyko stopy procentowej w Polsce było dotychczas niedoszacowane, a ryzyko kursowe okazało się najlepiej zarządzanym ryzykiem przez banki. Odsetek złych walutowych kredytów mieszkaniowych wynosi ok. 1 proc., tym samym jest ponaddwukrotnie niższy niż w przypadku kredytów złotowych.

Rekomendacja T wprowadza też znaczne ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumenckich, ustalając maksymalny dopuszczalny próg wydatków związanych z obsługą kredytów do dochodów netto na poziomie 50 proc. dla osób zarabiających do średniej krajowej i 65 proc. dla pozostałych (ta część uregulowań wchodzi od przyszłego roku). Zobowiązuje też do pełnej analizy dochodów klienta, tak aby uniknąć udzielania kredytów od ręki na dowód. Idee szczytne – banki nieraz sparzyły się na udzieleniu kredytów od ręki nie swoim klientom. Są jednak dwa „ale”. Po pierwsze poziom niespłacalnych kredytów konsumenckich w skali makro jest głównie zależny od poziomu bezrobocia w kraju. Jeśli tracę pracę, nie mam z czego spłacać kredytu konsumenckiego. Rekomendacja tego ryzyka nie wyeliminuje. Drugie „ale” dotyczy instytucji parabankowych. Obawiam się, że wprowadzenie tak restrykcyjnych zasad udzielania kredytów będzie rajem dla wszystkich instytucji niebankowych działającym na tym polu. Ich nadzór KNF nie obejmuje, a rynek nie zna próżni. Podsumowując, rekomendacja potrzebna, ale w niektórych miejscach może okazać się zbyt restrykcyjna.

Tekst wyraża prywatne poglądy autora, a nie stanowisko instytucji, z którą jest on związany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPetru: Ukraina jest de facto bankrutem. Konieczna jest szybka dawka głębokich reform »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj