Projekt przewiduje możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w walucie, w której zostały zaciągnięte kredyty albo po kursie średnim NBP, a nie jak obecnie rynkowym. Zdaniem wicepremiera rekomendacja S II (wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego), która umożliwia spłatę kredytów bezpośrednio w walucie, nie została w pełni wdrożona. Zdaniem Pawlaka taka możliwość istnieje tylko teoretycznie. –Zebraliśmy opinie innych resortów. Technicznie nie jest to zbyt skomplikowane rozwiązanie. Dużo zależy od woli politycznej. Jest to możliwe do przyjęcia nawet w pierwszym kwartale, jeżeli byłoby szersze porozumienie na ten temat - powiedział wicepremier.

Czytaj też: Kredyty walutowe - banki windują spready

Dodał, że w ten sposób klienci banków mieliby możliwość wyboru najkorzystniejszego dla siebie trybu spłacania kredytu hipotecznego zaciągniętego w obcej walucie. Zaznaczył, że główne koszty kredytu powinny być związane z oprocentowaniem i prowizjami, a nie mało przejrzystymi mechanizmami kształtowania relacji kursowych. Zgodnie z uproszczonymi szacunkami Ministerstwa Gospodarki, banki zyskują rocznie na spreadach walutowych ok. 1-1,5 mld zł. "To ta przestrzeń, w której możemy szukać kompromisu. Część z tych środków może pozostać u klientów, a część w bankach" - zapowiedział Pawlak.

Ponadto Pawlak powiedział, że rząd proponując zmiany w dzieleniu składek emerytalnych nie złamał umowy społecznej. Wicepremier wyjaśnił, że rząd jest odpowiedzialny za gwarancje wypłat emerytur i tego dotrzymuje. "Trzeba brać pod uwagę, że dzisiaj transfer do OFE jest w dużej mierze robiony z długu. Można powiedzieć, że przyszłe pokolenia będą obciążone podatkami z tytułu przyszłych emerytur, ale jeszcze odsetkami od tych długów, które zostały zaciągnięte na transfer do OFE. Wtedy ten rachunek korzyści i kosztów wygląda nieco inaczej, niż gdyby to był transfer wyłącznie z nadwyżki budżetowej" - powiedział Pawlak.

Według niego kluczowe jest, aby emerytury były pewne i na przyzwoitym poziomie. "Mechanizm OFE może być tym elementem dodatkowym, wspierającym. Natomiast, jeżeli doszłoby do zachwiania równowagi i stabilności mogłoby się okazać, że wypłaty z OFE byłyby również bardzo zagrożone, chociażby poprzez spadek na rynkach finansowych i na giełdzie" - dodał.

Reklama

Ponadto Pawlak uważa, że nie trzeba wprowadzać dodatkowego podatku od banków, ponieważ w Polsce działa Bankowy Fundusz Gwarancyjny. "Biorąc pod uwagę całokształt sytuacji na rynku finansowym, nie ma teraz takiej potrzeby" - powiedział minister gospodarki w poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami. Wyjaśnił, że np. w Wielkiej Brytanii, podatek od banków wprowadzono, bo tam nie było odpowiednika polskiego BFG. Według Pawlaka, BFG jest kołem ratunkowym na wypadek turbulencji na rynku.