Coraz więcej wątpliwości wobec chińskich banków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 lipca 2011, 04:35
Powszechnie wiadomo, że rząd chiński finansuje wielkie inwestycje w infrastrukturę z kredytów bankowych. Inwestorzy mogliby zatem założyć, że warto postawić na chińskie banki, które jeszcze pewnie przez lata będą zbierać ogromne marże z odsetek kredytowych i nie muszą się martwić o bankructwo.

Byłoby to jednak ryzykowne założenie. Ostatnie doniesienia na temat rzeczywistego zadłużenia niektórych krajów budzą pewnie obawy. Czy to możliwe, żeby ogromny chiński rachunek kredytowy pozostał niespłacony a banki zostały ze stosem długów i niewielkimi zyskami w najbliższych latach?

>>> Czytaj też:Inflacja w Chinach  najwyższa od trzech lat

W obawie o taki rozwój wydarzeń wielu prominentnych inwestorów zmniejszyło udziały w chińskich akcjach w swoim portfelu. Temasek, singapurska państwowa firma inwestycyjna sprzedała swoje akcje w dwóch dużych chińskich bankach za 3,6 mld dolarów. Jak donoszą chińskie media, Narodowy Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, który zarządza chińskim systemem emerytalnym, również zmniejszył swoje udziały w bankach.

Nie wiadomo czy nałożenie się w czasie tych dwóch wydarzeń to tylko przypadek. Niemniej fakt, że chińskie banki są bardzo zadłużone i mogą przez to znaleźć się w opalach nie jest niczym nowym. Kiedy Moody’s powiedział w tym tygodniu, że zadłużenie rządu chińskiego może przekraczać nawet 3,500 mld juanów, sceptycyzm inwestorów jeszcze bardziej się zwiększył.

Obawy, przed tym, że problemy z chińskim zadłużeniem mogą kiedyś mieć wpływ na banki sięgają początków 2009 roku, kiedy to Pekin zdecydował się zakończyć program, który miał stymulować gospodarkę w czasie światowego kryzysu finansowego. Główną siłą napędową dla tego programu były wtedy banki, które wypuściły pożyczki w rekordowej wysokości 9600 mld juanów. To dwa razy tyle, co w ubiegłym roku. Realizacja programu odbiła się negatywnie na cenach akcji chińskich banków. Od początku 2010 roku akcje chińskiego banku przemysłowego, największego pożyczkodawcy na świecie, spadły o 19 proc. na giełdzie w Szanghaju i o 8 procent w Hong Kongu.

>>> Czytaj też: Zachód zyskał sojusznika w wojnie z Chinami o metale ziem rzadkich

Jeśli Chiny nie będą mogły choćby w części spłacić tych pożyczek będzie o tym głośno w mediach. W dłuższej perspektywie to z kolei może negatywnie wpłynąć na postrzeganie chińskich banków przez inwestorów. Mimo że wcześniej zapracowały sobie na dobrą, opartą na solidnych fundamentach finansowych opinię.

519802-bank.jpg
Ludowy Bank Chin. Fot. yuyangc / Shutterstock.com
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj