Odkrycie praw rządzących dynamiką wzrostu PKB zajmowało najtęższe umysły od wieków. Naukowcy z Finlandii również podjęli to wyzwanie. Wedle ich najnowszych badań wzrost gospodarczy bardziej niż od ustroju politycznego współzależy od… rozmiaru męskiego członka. Ta teoria tłumaczy problemy w Grecji, a także potężny wzrost w Chinach...

Tatu Westling z Uniwersytetu w Helsinkach na podstawie swoich badań donosi, że zaobserwowano zaskakująco silne powiązanie pomiędzy poziomem wzrostu gospodarczego danego kraju a rozmiarem męskiego członka.

Aby zweryfikować swoje hipotezy, autorzy badania sprawdzili korelację pomiędzy wzrostem PKB w 121 krajach w latach 1960-1985, a rozmiarem męskich narządów płciowych. W raporcie z badań zatytułowanym „Male Organ and Economic Growth: Does size matter? (Męskie Organy i Wzrost Ekonomiczny: Czy wielkość ma znaczenie?)" czytamy:

“W badaniu zaobserwowano, że przy średnim rozmiarze męskiego członka 13,5 cm, kraj osiągał wyższy wzrost PKB, jeśli zaś średni rozmiar penisa przekraczał 16 cm, wówczas oznaczało to dla państwa załamanie ekonomiczne”.

Jakkolwiek wyniki tego badania mogą się wydać co najmniej zadziwiające, to jego autorzy przekonują, że rozmiar męskiego członka jest bardziej skorelowany z rozwojem gospodarczym niż ustrój polityczny danego kraju.

Reklama

>>> Zobacz również: Meinhard Miegel: Zachód doszedł do granic rozwoju gospodarczego

„Badanie pokazało wyraźnie, że <sektor prywatny> zasługuje na znacznie więcej uwagi ze względu na wzrost gospodarczy, niż zazwyczaj się sądzi” – twierdzą autorzy raportu.

W historii zdarzały się już podobnie zaskakujące twierdzenia, takie jak sformułowana w 1926 roku teoria amerykańskiego ekonomisty George'a Taylora. Głosi ona, że wraz ze spadkiem cen akcji na giełdzie, kobiety zaczynają nosić dłuższe spódnice oraz ubierać skromniejsze kreacje. Gdy zaś nastają czasy gospodarczego prosperity, panie zaczynają wabić mężczyzn coraz bardziej skąpymi strojami.

>>> Czytaj więcej na temat teorii Taylora: Hemline index, czyli syndrom długich spódnic

Teoria krótkich spódniczek Taylora nie zagościła jednak na stałe w podręcznikach do ekonomii. Podobnie pewnie stanie się z twierdzeniami Tatu Westling.

Złośliwi, którzy dostrzegają coraz większą zawodność tradycyjnych prognoz ekonomicznych, mogliby postulować wprowadzenie nowej kategorii analiz gospodarczych. Dzięki znajomości rozmiarów członków swoich obywateli politycy mogliby z jeszcze większą dokładnością i precyzją przewidywać nastroje w gospodarce i zawczasu przygotować się na potencjalny kryzys. W ekonomii rzecz jasna.

>>> Bohaterowie krachu snują wspomnienia - najlepsze książki o kryzysie

Czy Grecy zasługują na bankructwo, a Polacy na wzrost?

Forsal.pl sprawdził, jak opisana przez fińską uczoną zależność przekłada się na dzisiejsze gospodarki. W wielu przypadkach teoria znajduje uzasadnienie: najbardziej dosadnym przykładem jest Grecja, której gospodarka kurczy się w ekspresowym tempie, natomiast długość męskich organów jest u Greków jedną z wyższych na świecie.

Na drugim końcu bieguna znajdują się Chiny oraz Tajwan. Gospodarki obu tych urosły w zeszłym roku o ponad 10 proc. każda, a długość członków mężczyzn w Chinach i na Tajwanie jest o prawie 7 cm mniejsza niż w Grecji.

Polska plasuje się w środku stawki: wzrost PKB o 3,8 proc. jest umiarkowany, podobnie jak rozmiar organów polskich mężczyzn.

Oczywiście możemy znaleźć odchylenia od reguły. Opisanej powyżej zależności pomiędzy długością penisa a szybkością rozwoju gospodarki nie znajdziemy między innymi w Brazylii, Argentynie czy na Białorusi.

>>> Czytaj też: Dzieci - inwestycja o wiarygodności greckich papierów wartościowych

ikona lupy />
Długość męskich członków zestawiona ze wzrostem PKB w 2010 roku w wybranych krajach. / Forsal.pl