Bluj: Jest źle? Czy bardzo źle? To jest czas wysokiej wrażliwości na dane makro

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
12 lipca 2012, 12:34
Aleksandra Bluj
Aleksandra Bluj/Media
Rynek finansowy jest przestrzenią, zjawiskiem, miejscem o tyle ciekawym, iż dwa takie same dni nigdy się nie zdarzą. Jest również o tyle intrygujący, iż „zawsze” to on wie lepiej, a nawet jeśli nie wie bądź wie (tak samo jak my) to niewiele można również poradzić na to, że i tak jest silniejszy.

W czasie środowej sesji rynek trochę wiedział a trochę nie wiedział co zrobić z informacjami i oczekiwaniami. Niektóre ruchy na rynku (włączając w to sytuację polskich instrumentów), wykazywały na bardzo mieszane nastroje. Niemniej rynek nie od dzisiaj do podjęcia bardziej jednoznacznych ruchów na rynku stopy potrzebował trochę więcej niż technicznych ustaleń w czasie spotkania eurogrupy. Szkicowe porozumienia w sprawie Hiszpanii mogą cieszyć, ale to co wzmocniło spadkową tendencję rentowności hiszpańskiej obligacji poniżej 6,6% na koniec europejskiego czasu kwotowań to przedstawiony pod naciskiem UE plan oszczędności w hiszpańskim budżecie o 64 mld EUR. Rynek nagrodził za ten ruch Hiszpanię pomimo (1) braku szczegółów dotyczących kosztów finansowania udzielonej sektorowi bankowemu pożyczki (2) dość długiego i (co gorsza) niepewnego ze względu na komplikujący się proces ratyfikacji ESM i „niesolidarne” głosy w Europie, czasu oczekiwania na implementację pomocy w ostatecznym kształcie i (3) kończące się obecnie dostępne środki na ratowanie każdego innego tragicznego przypadku. W tym kontekście warto zauważyć, iż spadkom rentowności 10-letniej hiszpanki o ok. 25 pkt bazowych towarzyszył dość ograniczony ruch na wykresie włoskiej odpowiedniczki, która odzyskała niecałe 15 punktów bazowych (max-min dnia). Presja na Włochy po tym jak Hiszpania coś jednak rynkowi zaoferowała (a to coś to m.in. podwyżka stawki VAT z 18% na 21% i cięcia w wydatkach socjalnych włączając w to obniżkę zasiłków dla bezrobotnych i plany prywatyzacyjne) jest dość duża. Jest to trzeci największy na świecie emitent długu. Choć teorie wskazujące na to, iż Hiszpania i Włochy potrzebować mogą bailoutu na poczet wszystkich zobowiązań krajowych (a nie tylko na ratowanie sektora bankowego co i tak wyciąga z Europy ostatnie dostępne na chwilę obecną „wolne” środki), jest obecnie przerysowana, wczorajsza sesja pokazała, iż problemy w Italii mogą żyć własnym życiem. Pierwszym testem dla oceny włoskiej sytuacji będzie dzisiejsza aukcja bonów skarbowych, których kraj chce uplasować 7,5 mld EUR.

Koniec sesji wraz z publikacją danych o zapasach i sprzedaży hurtowej w USA (która okazała się gorsza od oczekiwań i przyniosła również rewizję w dół poprzedniego odczytu) przyniósł nieco zamieszania na krzywych bazowych, po tym jak rentowności Bunda i Treasuriesa 10-letniego kierowały się stabilnie na południe aby testować najniższe (1,2680%) od początku czerwca poziomy rentowności (historyczne minimum 1,1650%). Tempo spadku rentowności Bunda nabrało tempa po silnej aukcji 10-latki na której sprzedano 4,15 mld EUR z rentowością najniższą w historii organizowanych aukcji na poziomie 1,31% (B/C 1,5). Treasuries kończyły dzień jeszcze bliżej historycznych minimów (1,4590%) wyczekując na publikację minutes Fed tuż pod poziomem 1,50%.

Opublikowane minutes okazały się mniej gołębie niż rynek się spodziewał. Jedynie „kilku członków wyraziło opinię, iż dalszy impuls monetarny mógłby być potrzebny”; z opisu dyskusji wynikało jednak, iż aby większość członków zdecydowała się na poparcie idei dalszego rozszerzenia bilansu Fed, musiałoby dojść do dalszej istotnej deterioracji sytuacji gospodarczej. Od posiedzenia Fed napływające dane w istocie wskazały na wyraźnie gorszy obraz amerykańskiej gospodarki, stąd w dużej mierze wczorajsze rewelacje nie wpłynęły mocno na krzywą. Pewne wzrosty rentowności można było odnotować w sektorze 5Y i 10Y (10-latka testowała 1.5180%) ale w czasie azjatyckiego czasu kwotowań, czyli przed otwarciem sesji kwotowana jest z rentownością 1,49%. Siostrzana bezpieczna obligacja – czyli Bund – wyceniana jest po rentowności 1,25% o poranku. Nie widać jednocześnie presji na radykalne wzrosty rentowności peryferiów. Umocnienie bezpiecznych krzywych oznacza, iż dominują bardzo silne obawy o wzrost gospodarczy na świecie a rynek szuka bezpieczeństwa. Rozszerzenie się spreadów będzie więc wynikiem popytu na bezpieczeństwo (a nie gry problemy peryferiów). Karty rozdaje teraz gospodarka globalna stąd wrażliwość na dane głównie z USA będzie duża.

Na polskim rynku mieliśmy dość interesującą sytuację. Polskie papiery skarbowe co prawda nie zanotowały podwyższonej zmienności ani większej podaży, ale w porównaniu do złotego, który w ciągu ostatnich kilku, a nawet kilkunastu sesji stał w cieniu rynku długu, polskie obligacje były wczoraj nad wyraz spokojne. Na krótkim końcu krzywej można nawet było dostrzec nieco mniejszą tendencję do szukania dolnych ograniczeń zmienności w poziomie rentowności (OK0714) aczkolwiek zamknięcie sesji wciąż nie przyniosło zmian w porównaniu do poprzednich dwóch sesji tego tygodnia. Strefa 4,59% efektywnie ograniczała próbę wzrostów na krótkim końcu. W przypadku krótkiego końca i sektora średnioterminowych obligacji nie bez znaczenia mogły być publikacje wyższych od oczekiwań inflacji w Czechach i na Węgrzech. Inwestorzy przypomnieli sobie o ryzyku związanym z publikacją CPI w piątek, tym bardziej iż Polska „przeżywała” w czerwcu efekt EURO2012. Im bliżej piątku tym oczekiwanie na odczyt będzie rosło. Komentarze A.Bratkowskiego będą jednak ograniczać tę presję. Stwierdził on bowiem, iż inflacja spaść może w I kwartale 2013 r. do 2,5%, a jeśli paliwa i PLN pozwolą, to jeszcze w IV kwartale 2012 r. (choć to jest już bardzo optymistyczne założenie), a słabnącej gospodarce z pomocą powinna w najbliższym czasie nadejść RPP obniżając stopy procentowe. Na takie wypowiedzi rynek jest wrażliwy tym bardziej, iż dyskontuje przecież właśnie taki scenariusz. Dwupunktowe wzrosty wzdłuż krzywej IRS wiążemy właśnie z tym efektem. Brak pewnika w postaci Fed, może pchać tę krzywą wzwyż. Niemniej DS1021 próbowała wczoraj zejścia w stronę 5,09% kończąc ostatecznie sesję w okolicy 5,10. Na tle spadających rentowności papierów niemieckich i amerykańskich, pomimo nikłych sygnałów na rzecz poluzowania ilościowego, Polska powinna ostatecznie podążyć za nimi i stabilizować się (długi koniec głównie). Polski sektor finansowy „już” jest beneficjentem spadków obniżki stopy depozytowej EBC do zera. Niemniej początek sesji to czas odreagowania po publikacji minutes Fed i bardzo słabych nastrojów na świecie, pchając rentowności w górę.

Źródło: PKO BP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Aleksandra Bluj
Biuro Strategii Rynkowych PKO Banku Polskiego
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj