Barometr koniunktury Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH obniżył się w czwartym kwartale br. do minus 21,2 pkt. Oznacza to spadek o 5,4 pkt wobec poprzedniego kwartału oraz o 11 pkt w ujęciu rocznym. Dla porównania w 2007 r., na rok przed kryzysem finansowym, wskaźnik IRG SGH przekroczył 15 pkt, a podczas kryzysu na początku 2009 r. spadł do minus 30 pkt.

W środowym komunikacie dotyczącym badania koniunktury w IV kw. 2012 r. napisano, że analiza zmian wartości wskaźników koniunktury w badanych sektorach gospodarki wskazuje, iż w kolejnych kwartałach spadki są coraz mniejsze. "Może to wskazywać na zbliżanie się kolejnego punktu zwrotnego w wahaniach koniunktury. Utrzymujące się pesymistyczne nastroje uczestników działalności gospodarczej, zarówno przedsiębiorców, jak i konsumentów pozwalają oczekiwać odbicia, raczej w II czy III kwartale 2013 roku niż w najbliższej przyszłości" - napisano.

Zdaniem prof. Elżbiety Adamowicz z Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH, za spadek barometru w ujęciu kwartalnym odpowiedzialne są czynniki sezonowe, zaś spadek roczny jest spowodowany czynnikami cyklicznymi. Adamowicz powiedziała podczas środowej konferencji prasowej, że zawsze dla polskiej gospodarki ostatni kwartał roku jest okresem mniejszej aktywności. Gospodarka rozpędza się zwykle w drugim i trzecim kwartale.

"Obserwując zmianę w poszczególnych branżach widzimy, że w kolejnych kwartałach spadki wartości wskaźników koniunktury są coraz niższe. To nam każe domniemywać, że powoli to negatywne oddziaływanie czynników cyklicznych się zakończy i być może sytuacja odwróci się" - powiedziała.

Adamowicz wyjaśniła, że największy wpływ na skalę spadku barometru w skali kwartału miała sytuacja w budownictwie i gospodarstwach domowych. Dodała, że poprawia się sytuacja największych przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 2 tys. pracowników i mniejszych zatrudniających od 500 do 2 tys. "Ich sytuacja jest naprawdę dobra" - oceniła.

Reklama

"Najniższe wartości wskaźnik koniunktury przyjmuje dla przedsiębiorstw najmniejszych" - dodała. "W okresach spowolnienia, niższej aktywności gospodarczej, przedsiębiorstwa najmniejsze zatrudniające do 50 pracowników radzą sobie najgorzej, im jest najtrudniej przeżyć okres dekoniunktury" - wyjaśniała.

Dr Piotr Białowolski przedstawił analizę sytuacji na rynku consumer finance (usług finansowych dla gospodarstw domowych). Poinformował, że tzw. wskaźnik KFP-IRG (przygotowany wspólnie z Konferencją Przedsiębiorstw Finansowych) wzrósł z 64,4 pkt do 65,7. "Oznacza to, że poprawia się klimat do zaciągania zobowiązań" - wyjaśnił. Zaznaczył, że część składowych barometru pogarsza się, np. sytuacja finansowa gospodarstw domowych.

"Widzimy, że poprawia się klimat do oszczędzania (...) poprawiają się też prognozy oszczędności gospodarstw domowych" - powiedział. Zaznaczył jednak, że gospodarstwa domowe widzą w negatywnych barwach przyszłą sytuację gospodarczą Polski oraz poziom bezrobocia. Z raportu wynika, że spada skłonność gospodarstw domowych do dokonywania większych wydatków: na mieszkania, samochody, na remonty.

Pogorszenie dotyczy też obsługi zobowiązań. "Mniej niż połowa gospodarstw domowych zadeklarowała, iż obsługuje swoje zobowiązania bezproblemowo" - powiedział Białowolski. Dodał, że tylko 30 proc. deklaruje bezproblemową obsługę zobowiązań w najbliższym roku.

Natomiast rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów Andrzej Kulik przedstawił dane dotyczące portfela należności polskich firm w III kw. 2012 r. Z badania, które objęło 2126 firm z całego kraju wynika, że spowolnienie gospodarcze przekłada się na ich kondycję finansową - tzw. Indeks Należności Przedsiębiorstw spadł do poziomu 82,2 pkt, bliskiego poziomowi ze stycznia 2009 r., kiedy Polska była w kryzysie.

"Po raz pierwszy wskaźnik firm, które w ogóle nie mają problemów z wyegzekwowaniem należności, spadł do poniżej 10 proc. (...) To przekłada się na gorszą sytuację finansową firm" - powiedział Kulik. Zaznaczył, że odsetek firm, których sytuacja się pogorszyła, jest o 6,5 proc. wyższy od odsetka firm, których sytuacja się poprawiła (25,4 proc. wobec 19 proc.).

Z badania wynika, że tylko 5,5 proc firm uważa, iż nie będzie mieć problemu z egzekwowaniem należności, a 36,9 proc., że taki problem będzie mieć. "Zatory płatnicze się pogłębią, ponieważ prawie 28 proc. wszystkich należności, które powinny wpłynąć do kas przedsiębiorstw, nie wpływa w terminie (wobec 26,6 proc. w II kw. 2012 r. - PAP)" - wyjaśnił Kulik.