Fałszywe alarmy bombowe: kraj przeszukano w kilka godzin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 czerwca 2013, 18:57
Tysiące funkcjonariuszy szukało wczoraj ładunków wybuchowych
Tysiące funkcjonariuszy szukało wczoraj ładunków wybuchowych Aleksander Majdański/Newspix.pl/Dziennik Gazeta Prawna
Głupi dowcip czy bandycka próba przetestowania sprawności naszej policji?

22 instytucje jednocześnie otrzymały wczoraj e-maile z informacjami, że na ich terenie znajdują się bomby, które mają wybuchnąć w południe. Wiadomości trafiły do szpitali, sądów, prokuratur, komend policji oraz do jednego centrum handlowego. W efekcie kilka tysięcy funkcjonariuszy zostało odciągniętych od swoich codziennych obowiązków.

W kilkunastu miejscach zarządzono ewakuację. Gmach Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie opuściło 450 osób, centrum handlowe w Dąbrowie Górniczej 500. Łącznie ewakuowano 2,5 tysiąca osób. Najgorzej prezentowała się perspektywa ewakuacji pacjentów. Na to jednak zdecydowano się tylko w Katowicach. To zresztą na Śląsku feralny e-mail otrzymało najwięcej instytucji.

Na szczęście, jak mówi DGP asp. Adam Jachimczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, mają dobrze wyszkolony oddział prewencji, który sprawnie poradził sobie z weryfikacją bombowych alarmów.

Jednak funkcjonariusze, którzy szukali bomb i asystowali przy ewakuacji, siłą rzeczy zniknęli z ulic, co zmniejszyło bezpieczeństwo. Piotr Wawrzyk z Uniwersytetu Warszawskiego mówi, że policja jest przygotowana na takie okoliczności. Jeśli zachodzi potrzeba, mobilizowane są dodatkowe siły. – W takiej sytuacji komendy pustoszeją. Funkcjonariusze, którzy normalnie nie pracują na ulicy, angażowani są do prac patrolowych. Ściąga się także nieobecnych do pracy – mówi Wawrzyk.

>>> Czytaj też: Hakerzy Anonymous dobrali się do rządu. Zaczyna się polska rewolucja

Wczoraj przed godz. 13 minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz poinformował, że wszystkie alarmy bombowe okazały się fałszywe. Natomiast tuż przed godziną piątą na wspólnej konferencji z premierem po posiedzeniu rządu szef MSW przekazał wiadomość, że w sprawie dokonano zatrzymania (w Chrzanowie).

Jak informowała telewizja TVN, e-maile były podpisane przez grupę Anonimo i wysłane z zagranicznych serwerów (Francji, Niemiec i USA). Sprowokowało to podejrzenia o udział obcokrajowców, ale w rzeczywistości to rutynowa metoda ukrywania tożsamości. Internet jest pełen miejsc, z których można wysłać anonimowego e-maila. Za darmo dostępne są narzędzia anonimizujące, których obsługi można się nauczyć w pół godziny. Poczta elektroniczna działa jednak na zasadach nie do obejścia. – W nagłówku każdego e-maila znajduje się zapis całej trasy, jaką wiadomość przebyła po sieci. Wystarczy dotrzeć po nitce do kłębka – mówi Rafał Mikulak z Uniwersytetu Szczecińskiego. Dokładnie tak, jak policji już udało się dotrzeć do pierwszego Unabombera z bożej łaski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: prawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj