Odbicie w drugiej połowie roku ma być efektem m.in. wzmożonych prac nad zakończeniem spóźnionych kontraktów infrastrukturalnych, które powinny być gotowe już w 2012 r.

– Mimo korzystnej korekty wcale nie jest różowo. Po dwuletnich spadkach nie odbudowały się ceny, nie ma przyzwoitych marż. Producenci stosują upusty nawet o 40 proc., schodząc często poniżej progu rentowności – przekonuje Aleksander Kabziński, prezes Polskiego Związku Producentów Kruszyw.

Producenci czekają, aż w przyszłym roku ruszą budowy tras ekspresowych i obwodnic za ponad 50 mld zł. Jednocześnie zwracają uwagę na główną barierę ograniczającą rentowność sektora: wydobycie kopalin bez koncesji. Według ostrożnych szacunków związku w ten sposób dziś jest pozyskiwanych 10–20 proc. kruszyw, zwłaszcza piasku i żwiru. Dzieje się tak, bo konieczność zdobycia koncesji wymaga od sześciu do ośmiu dodatkowych tygodni na załatwienie procedur i zwiększa koszt wydobycia o jedną czwartą.

>>> Czytaj też: Ceny i produkcja kruszyw spadają, bo skończył się popyt

Tymczasem na budowę każdego kilometra drogi ekspresowej bez bezkolizyjnego skrzyżowania potrzeba 32 tys. ton kruszyw, z węzłem – dodatkowych 200 tys. ton na nasypy, podjazdy itd. Tajemnicą poliszynela jest, że z nielegalnych kruszyw podczas budowy dróg korzystają nawet najwięksi wykonawcy.

Reklama

– Liczy się cena i szybka dostępność w pobliżu miejsca budowy. Przy kryterium najniższej ceny bierzesz kruszywa z minimalnej odległości, bez transportu. Gdyby przelecieć się samolotem nad nowym odcinkiem autostrady A2 Łódź – Warszawa, można dostrzec rany po nielegalnym wydobyciu kruszyw, które nie zdążyły się zagoić – usłyszeliśmy w dużej spółce budowlanej.

Jak dowiedział się DGP, branża szykuje wniosek do Ministerstwa Środowiska w sprawie nowelizacji prawa górniczo-geologicznego. Chodzi o to, żeby przekazać w jedne ręce całą procedurę związaną z nakładaniem kar za wydobycie bez koncesji. Dzisiaj odpowiedzialność rozmywa się między nadzorem górniczym i lokalnym starostą. – Samorząd rzadko jest dociekliwy w egzekucji kar, mimo że pieniądze trafiłyby na jego konto. Dla zwiększenia skuteczności kontroli byłoby lepiej, gdyby wszystkim zajmował się nadzór górniczy – twierdzi Aleksander Kabziński.

>>> Czytaj też: Schetynówki w 2014 r.: 600 km zamiast 2,4 tys. km

Branża kruszyw wciąż wspomina dobry rok 2011, kiedy boom przed Euro 2012 spowodował, że ceny wystrzeliły, a przyrost produkcji wyniósł 40 proc. w ciągu 12 miesięcy, aż osiągnęła astronomiczne 355 mln ton. Przykładowo w latach 2010–2011 województwo podkarpackie podwoiło wydobycie piasków, co da się wytłumaczyć m.in. budową autostrady A4 Tarnów – Korczowa. Prognozy są takie, że w ciągu najbliższych lat wydobycie dojdzie maksymalnie do 240 mln ton rocznie, więc branża musi zacisnąć pasa.

Na polskim rynku działa 15 wiodących producentów kruszyw, piasków i żwirów, np. Olsztyńskie Kopalnie Surowców Mineralnych, Szczecińskie Kopalnie Surowców Mineralnych Górażdże, Basalt AG. Oprócz tego jest jeszcze 50 producentów średniej wielkości i ok. 2,4 tys. zakładów lokalnych. Do tego trzeba dodać kilkaset podmiotów działających w szarej strefie, bez ponoszenia kosztów koncesji.