Po tym jak mechanizm autooszczędzania do oferty wprowadził PKO BP można przypuszczać, że na podobny krok zdecydują się także i kolejne banki. Na razie usługę tę udostępniło pięć instytucji, ale na tyle znaczących, że konkurenci nie pozwolą sobie na obojętne przejście obok rozwiązania dającego korzyść zarówno bankom, jak i klientom.

>>> Czytaj też: Jedynie strach jest w stanie skłonić Polaków do oszczędzania?

Czym jest i jak działa automatyczne oszczędzanie? To rodzaj usługi, która polega na przekazywaniu zwykle drobnych kwot z konta osobistego na rachunek oszczędnościowy. Odbywa się to przy okazji wykonywania podstawowych czynności bankowych, na przykład podczas płacenia kartą czy realizowania przelewów. Sposobów na obliczenie kwoty, która zostanie przelana z ROR-u na konto lokacyjne jest kilka. Najpopularniejszym z nich jest zaokrąglanie końcówek transakcji do pełnych złotych. I tak na przykład przelew lub zakupy przy użyciu karty na 18 zł mogą zostać zaokrąglone do 20 zł, po to aby 2 zł powędrowało na rachunek oszczędnościowy. W innych, mniej popularnych, wariantach kwota ta może być stała dla każdej transakcji (do kilku złotych) lub może również zostać ustalona procentowo.

Najbardziej wszechstronne programy automatycznego oszczędzania znajdują się obecnie w mBanku oraz PKO BP. W pierwszym z nich wszystkie przelewy internetowe, wypłaty z bankomatu oraz płatności kartami debetowymi i kredytowymi zaokrąglane są do 10 zł. W ramach rachunku mSaver bank proponuje także odkładanie od 1 do 15 proc. transakcji lub stałej kwoty na poziomie 3-10 zł. W podobny sposób działa to w PKO BP (z wykluczeniem kart kredytowych), który listę transakcji kwalifikujących się do autooszczędzania rozszerzył o płatności telefonem w ramach IKO. Dużym mankamentem oferty PKO jest jednak – co nietypowe na rynku – odpłatne konto oszczędnościowe, miesięczny koszt jego prowadzenia wynosi bowiem 1 zł.

>>> Czytaj też: Będzie dodatkowa opłata od bankomatu? NBP sprawdzi sensowność surcharge

Oferowany przez ING Bank Śląski program Smart Saver obejmuje płatności kartą debetową oraz przelewy. Bank zaokrągla końcówki transakcji do pełnych 5 lub 10 zł oraz pozwala odkładać do 10 proc. wartości transakcji. Natomiast dwie pozostałe instytucje, Credit Agricole oraz Getin Bank, oferują wyłącznie możliwość odkładania reszty z płatności wykonywanych kartami. W Credit Agricole wartość transakcji może zostać zaokrąglona do 0,5 zł, 1 zł lub 5 zł, lecz do końca marca bank oferuje możliwość przystąpienia do promocji, w ramach której będzie podwajał tę resztę. Credit Agricole będzie wypłacał premię maksymalnie przez sześć miesięcy, a jej łączna wartość nie może być wyższa niż 246,92 zł (lub 41 zł miesięcznie). W przypadku oferty Zachowaj Resztę dostępnej w Getin Banku końcówki transakcji mogą być zaokrąglane do 1 zł, 5 zł lub 10 zł.

Ile faktycznie można zarobić? Naturalnie to zależy od częstotliwości dokonywanych transakcji, ale z uwagi na raczej niewielkie kwoty, które trafiają w ten sposób na rachunek oszczędnościowy, nie można mówić o szybkim wzbogaceniu się. W zależności od banku oprocentowanie tak gromadzonych oszczędności wynosi od 1,7 do 3 proc. w skali roku. Są to jednak stawki porównywalne z tradycyjnymi kontami oszczędnościowymi na rynku.