Polski oficer wciąż więziony przez rosyjskich separatystów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 kwietnia 2014, 08:05
Samozwańczy mer Słowiańska Wiaczasław Ponomariow. Fot. EPA/IGOR KOVALENKO/PAP/EPA
Samozwańczy mer Słowiańska Wiaczasław Ponomariow. Fot. EPA/IGOR KOVALENKO/PAP/EPA/PAP/EPA
Polskie służby robią wszystko, by jak najszybciej uwolnić Polaka, przetrzymywanego na Ukrainie - zapewnia rzeczniczka rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska. Polak wciąż jest przetrzymywany przez separatystów.

Polski oficer jest wśród obserwatorów OBWE, zatrzymanych przed czterema dniami przez prorosyjskich separatystów. Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała, że było to dużym zaskoczeniem, gdyż takie incydenty zdarzają się w krajach o niskim poziomie rozwoju. Rzeczniczka rządu podkreśliła, że polskie służby dyplomatyczne i wojskowe robią wszystko, aby jak najszybciej uwolnić Polaka. Nie można jednak podawać żadnych szczegółów tych działań.

>>> W niemieckim MSZ wciąż działa sztab kryzysowy zajmujący się sprawą obserwatorów porwanych  w obwodzie donieckim. Steinmaier: "Rosyjski nacjonalistyczny zryw może zakończyć się kacem"

Propozycje Tuska przyjęte w Europie

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że proponowane przez premiera Donalda Tuska zmiany w polityce energetycznej Unii Europejskiej zostały pozytywnie przyjęte. Zdecydowanie poparła je Francja, a zainteresowanie wyraziły Niemcy. Rzeczniczka dodała, że teraz rozpoczną się szczegółowe rozmowy z unijnymi partnerami. Trudno określić termin ich zakończenia. Ze strony polskiej odpowiada za negocjacje sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Piotr Serafin.

Rzeczniczka rządu nie chciała komentować publikacji tygodnika "Wprost", według którego działacze Kongresu-Liberalno-Demokratycznego pożyczyli od niemieckiej CDU pieniądze na założenie partii. Powiedziała, że jest to promocja książki Pawła Piskorskiego, byłego działacza Kongresu. Kongres Liberalno-Demokratyczny istniał w latach 1990-94. Działali w nim między innymi Donald Tusk, Janusz Lewandowski i Jan Krzysztof Bielecki.

>>> Integracja to nie jest wcale gra, w której wszyscy wygrywają. Ten model najlepiej służy silnym gospodarkom. To one napisały te reguły. A mniejsi mogli je przyjąć albo odrzucić – przekonuje polski ekonomista Leon Podkaminer.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj