AirAsia w obliczu kryzysu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2014, 08:12
Poszukiwania zaginionego Boeinga linii AirAsia,  	PAP/EPA/ADI WEDA
Poszukiwania zaginionego Boeinga linii AirAsia, PAP/EPA/ADI WEDA/PAP/EPA
Ratownicy ponownie zauważyli przedmioty, które mogąpochodzić z zaginionego samolotu - przypominają nadmuchiwany trap awaryjny oraz drzwi samolotu. Tymczasem przewoźnik AirAsia stoi w obliczu największego kryzysu od powstania tej linii lotniczej.

Tani azjatycki przewoźnik AirAsia, który w niedzielę stracił samolot ze 162 osobami na pokładzie, stoi w obliczu największego kryzysu od powstania linii. W 2001 roku towarzystwo lotnicze rozpoczynało działalność z dwoma samolotami, dziś ma ich ponad 180.

Grupa AirAsia, która ma swoje linie także na Filipinach, w Indiach i Tajlandii, jest głównym konkurentem tak dużych azjatyckich graczy, jak narodowi przewoźnicy z Australii, Malezji i Singapuru. Przez ponad dekadę działalności AirAsia nie straciła w katastrofie żadnej maszyny. Zaginięcie rejsu z Surabai do Singapuru to pierwsza tak poważna sytuacja w historii tego towarzystwa.

AirAsia to przewoźnik popularny i dotąd chętnie wybierany przez pasażerów w Azji - ze względu na dużą sieć połączeń, szczególnie do kurortów turystycznych, oraz konkurencyjne ceny. Tanie bilety sprawiają jednak, że margines błędów przy takim modelu biznesowym nie jest duży.
AirAsia to także największy klient Airbusa w Azji, z zamówieniem na 475 maszyn.

Kolejne obiekty na morzu

Obiekty przypominające nadmuchiwany, awaryjny trap oraz drzwi samolotu znaleziono na obszarze poszukiwań zaginionej maszyny linii AirAsia. Obszar akcji poszukiwawczej obejmuje dziś ponad 18 i pół tysiąca kilometrów kwadratowych. W stronę obiektów, które mogą pochodzić z zaginionej maszyny, zmierzają biorące udział w poszukiwaniach statki. Dziś w operacji uczestniczy już prawie 50 statków i samolotów patrolowych z Indonezji, Malezji, Singapuru, Korei Południowej i Australii. W rejon poszukiwań zmierzają jednostki marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych i Chin.

Obiekty, które miały pochodzić z zaginionej maszyny, dostrzeżono już wczoraj, jednak okazało się, że była to pomyłka. Indonezyjski koordynator poszukiwań uważa, że jeśli samolot uległ katastrofie, jego wrak mógł osiąść na dnie Morza Jawajskiego. Na tym obszarze nie jest ono bardzo głębokie, co ułatwi poszukiwania.
Lecący z indonezyjskiej Surabai do Singapuru Airbus zniknął z radarów w niedzielę tuż po godzinie 6 rano czasu lokalnego. Piloci nie nadali sygnału SOS.

>>> Czytaj też: Indonezja: Znaleziono obiekty, które mogą pochodzić z zaginionego samolotu AirAsia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj