Geopolityczne prognozy to wróżenie z fusów. Można je włożyć między bajki

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 stycznia 2015, 04:45
kula, wykres, finanse, giełda
kula, wykres, finanse, giełda/ShutterStock
W języku formalnym zwą to przewidywaniem, w naukowym prognozą, a tak naprawdę to zwykłe bajanie. Zajęcie jest bardzo popularne, bo choć większość wróżbitów myli się regularnie, to jest ich tylu, że nie sposób chwycić każdego za rękę.

Im bardziej specjalista od prognoz zapatrzony w swoje umiejętności, tym częściej jego przewidywania trafiają między bajki.

- Snucie przewidywań jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczą przyszłości (It’s difficult to make predictions, especially about the future) – miał powiedzieć fizyk noblista Niels Bohr. Tropiciele pochodzenia cytatów mają z domniemanym autorstwem wielkiego Duńczyka problem. Przypuszczają, że te słowa to stare duńskie powiedzonko, przytaczane często przed II wojną w tamtejszym parlamencie. Z kwerendy publikowanej na www.quoteinvestigator.com wynika, że prof. Bohr mógł je znać i cytować, a pierwsza odnaleziona wzmianka o nim jako rzekomym autorze pochodzi ledwie sprzed 40 lat, kiedy będąc od kilku lat w zaświatach, nie mógł już niczego potwierdzić ani niczemu zaprzeczyć.

Uczyniwszy zadość zasadzie twórczej nieufności, można przejść można do meritum. Latem 2014 roku ukazał w PNAS („Proceedings of the National Academy of Science”), czyli stuletnim już tygodniku amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, artykuł pt. „Accuracy of forecasts in strategic intelligence” dwóch Kanadyjczyków zajmujących się (naukowo i zawodowo) obronnością. Dr David Mandel jest pracownikiem Defence Research and Development Kanada, a dr Alan Barnes weteranem służb specjalnych z Intelligence Assessment Secretariat, tj. z jednostki skupionej na obserwacji państw autorytarnych, niestabilnych, uwikłanych w konflikty.

Nurtował ich problem celności przewidywań wywiadu. Badaniom poddali 1514 opracowań sporządzonych w okresie mniej więcej sześciu lat od marca 2005 r. do grudnia 2011 r. przez – jak można domniemywać – członków kanadyjskich służb specjalnych. Z materiałów tych wypreparowali fragmenty prognostyczne i poddali je wielowymiarowej obróbce statystycznej.

Okazało się, że ludzie zajmujący się wywiadem są całkiem niezłymi prognostami. W 75 proc. przypadków faktyczny rozwój wydarzeń był zgodny z zawartymi w raportach przewidywaniami. Oceny przyszłości nie były ani wyolbrzymione, ani niedoszacowane, w tym zwłaszcza znaczeniu, że wydarzenia, które uznano za nieprawdopodobne, zdarzały się niezbyt często, a sprawdzały się zazwyczaj przypuszczenia dotyczące zdarzeń zapowiadanych jako spodziewane lub możliwe.

Ocena efektów pracy specjalistów wywiadu byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie tendencja do pomniejszania własnych osiągnięć. Ujawniała się ona w przesadnym podkreślaniu stopnia niepewności przedstawianych wariantów rozwoju wydarzeń, ponieważ to, co prezentowali jako zdarzenie niepewne, stawało się ciałem wystarczająco często. Dystans do własnych umiejętności zaznaczał się wyraźnie w przypadkach trudniejszych i bardziej skomplikowanych oraz uznanych za istotniejsze w kategoriach decyzji politycznych. Nadzieją napawa wniosek, że trafnego prognozowania (i pokory) można się nauczyć, bowiem z badania Mandela-Barnesa wynika, że bardziej doświadczeni analitycy wywiadu dostarczali trafniejszych przewidywań niż ich mniej otrzaskani koledzy.

Ostrożność popłaca

W konkluzji generalnej autorzy publikacji sugerują, że do efektów przewidywań wywiadu można podchodzić z powściągliwym optymizmem, bo agenci zza biurek kierują się w prognozach walorami informacyjnymi i unikają przesady w ocenach. W prognozowaniu popłaca więc rozwaga, wstrzemięźliwość i ostrożność.

Dostęp do materiałów i ocen wywiadowczych mają nieliczni wybrańcy. Cała reszta społeczeństwa skazana jest na informacjach dostępnych publicznie, przede wszystkim w mediach, te zaś nauczyły się robić „newsa” i „story” praktycznie ze wszystkiego. Jest na hece medialne popyt, więc jest i podaż, a nawet ogromna nadpodaż. Mechanizm ów produkuje prognozy, przypuszczenia, wróżby i najliczniejsze w tym zbiorze androny na potęgę.

Czytaj dalszą część tekstu w serwisie "Obserwator Finansowy"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj