Nie tylko banki, lecz także poczty i agencje płatnicze – obsługą sztandarowego programu rządu Beaty Szydło zainteresowanych jest coraz więcej podmiotów komercyjnych.

Do kasy Rzeszowa na uruchomienie wypłat na dzieci trafiło 251 tys. zł. – To za mało, mamy nadzieję, że w marcu zostanie przekazana następna transza środków – mówi Elwira Kochanowska-Pięciak, zastępca dyrektora MOPS w Rzeszowie.

Tam jednak, gdzie samorządy widzą problem, inni – swoją szanse. Jest się o co bić, bo na konta samorządów tylko z pierwszej transzy pieniędzy na organizację wypłaty już trafiło 65 mln zł. Do końca roku będzie to 340 mln zł. Łącznie w 2016 r. budżet przeznaczy na realizację programu 500+ około 17 mld zł (wliczając w to wypłaty samych świadczeń).

Nie dziwi więc, że obsługą rządowego programu, czyli np. przyjmowaniem wniosków o świadczenie rodzinne, interesuje się coraz więcej podmiotów niepublicznych. Robią to albo z powodów wizerunkowych (nowa oferta dla klienta), albo dla zysków (pobieranie od gminy prowizji za udzielaną pomoc).

Banki już dostosowują swoje systemy informatyczne, by umożliwić klientom składanie wniosków w ramach e-bankowości i tym samym jeszcze bardziej związać ich ze swoją ofertą. Do tej pory mowa była o 6 instytucjach należących do Związku Banków Polskich. W Ministerstwie Rodziny słyszymy, że liczba ta już się powiększyła.
O udziale w programie myśli także Poczta Polska. – Moglibyśmy być naturalnym partnerem dla jednostek administracji rządowej i samorządowej – potwierdza Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

Swojego kawałka tortu poszukują też agencje płatnicze. Jedna z nich, Monetia, oferuje gminom niemal całkowite przejęcie obsługi rządowego programu. W ramach outsourcingu agencja chce przyjmować wnioski, wypłacać świadczenia, a nawet przejąć całość obsługi transakcyjnej okienek kasowych w urzędach. W Monetii słyszymy, że żadna specjalna zgoda ze strony rządu na wyjście z tak daleko idącą ofertą nie była nawet potrzebna.

Zadowolenia nie kryje wiceminister rodziny Bartosz Marczuk. – Im więcej podmiotów konkurujących o możliwość obsługi programu, tym lepiej – uważa. Mniej entuzjastycznie nastawieni są samorządowcy. – Nie wszystko da się sprywatyzować, zwłaszcza gdy w grę wchodzą wrażliwe dane mieszkańcówów – twierdzi Eugeniusz Gołembiewski, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich. Rząd tych wątpliwości nie podziela. Najważniejsza jest sprawna wypłata pieniędzy.

>>> Polecamy: Przyszłość polskiej gospodarki według ekonomistów. Zobacz prognozy wzrostu PKB