Uwaga! Wraca zmora sprzed lat - zatory płatnicze

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 grudnia 2008, 03:00
/ST
Firmy sprzedające swoje towary w ramach tzw. kredytu kupieckiego coraz bardziej odczuwają skutki kryzysu. Wydłużają się bowiem terminy regulowania zobowiązań przez kontrahentów.  Najpoważniejsze problemy z zatorami płatniczymi mają branża budowlana oraz firmy uzależnione od koniunktury w tej gałęzi gospodarki.

- Szczególny wzrost liczby zgłoszeń przeterminowanych należności jest zauważalny w odniesieniu do materiałów budowlanych, mebli i materiałów do ich produkcji, stali i konstrukcji stalowych - mówi Grzegorz Kwieciński, dyrektor biura zarządzania ryzykiem w KUKE.

Analitycy Euler Hermes i Atradius wskazują też dodatkowo na spore problemy z terminowym regulowaniem płatności w branżach mięsnej, motoryzacyjnej, transportowej, odzieżowo-tekstylnej i papierniczej.

We wszystkich tych branżach w dwucyfrowym tempie rośnie liczba postępowań windykacyjnych, które towarzystwa podejmują na wniosek klienta zwykle po około 60 dniach po upływie terminu płatności.

- We wrześniu i październiku liczba wniosków o interwencję w związku z nieuregulowanymi należnościami wzrosła o 48 proc. w porównaniu danymi sprzed roku. Za pierwsze 10 miesięcy ten wzrost wynosi 16 proc. - mówi Grzegorz Kwieciński.

Jeszcze wyższe są te wskaźniki, jeśli spojrzeć na najbardziej zagrożone branże.

- W porównaniu z ubiegłym rokiem w branży budowlanej mamy wzrost liczby zleceń o blisko 40 proc, a wartości o około 97 proc., przy czym największy kłopot z odzyskiwaniem wierzytelności mają firmy dystrybucyjne - mówi Katarzyna Walesiek, główny specjalista ds. windykacji należności w Euler Hermes.

Jeszcze rok temu tzw. wskaźnik moralności płatniczej w hurcie budowlanym był na poziomie 64 pkt. Oznaczało to, że można bezpiecznie współpracować z takimi firmami, bo ryzyko opóźnień w płatnościach jest niewielkie. Teraz Euler Hermes szacuje ten wskaźnik na ok. 50 pkt, co oznacza, że opóźnienia są bardzo prawdopodobne i firmy powinny w odniesieniu do tych kontrahentów wdrożyć procedury monitoringu spływu należności.

- W październiku średnie opóźnienie w spłacie należności przekroczyło w hurcie budowlanym 30 dni - mówi Grzegorz Błachnio z Euler Hermes.

Przypomina, że w połowie 2007 r. wiele hurtowni miało towar sprzedany jeszcze przed jego przybyciem na plac.

- Wtedy na większą skalę niż zazwyczaj mieliśmy także do czynienia z rozliczeniami gotówkowymi, bo klienci konkurowali o towar - mówi Grzegorz Błachnio.

Z danych jego firmy wynika, że dla branży mięsnej liczba zleceń o windykację należności wzrosła o 88 proc., wartość o 64 proc., a podstawowym problemem się należności eksportowe, opiewające często na duże kwoty. To też problem widziany w innych branżach.

- W pakietach zleceń pojawiają się sprawy o bardzo wysokich wartościach, nierzadko poręczone przez zagraniczne firmy-matki, które są teraz w złej kondycji finansowej - mówi Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji z Coface.

Coraz większe problemy ze spłatami powodują zmiany sposobu dochodzenia należności.

- Jeszcze w 2007 roku i na początku tego strategie negocjacji z dłużnikami zakładały przeforsowanie natychmiastowej spłaty, a dziś krążą wokół ustalenia średnio- i długookresowych spłat ratalnych - mówi Katarzyna Walesiek.

Eksperci szacują, że takich umów będzie coraz więcej.

- Rozwiązania te uwzględniają aktualną sytuację finansową firm i nie prowadzą do naruszenia relacji biznesowych - mówi Bartłomiej Szlaz z Atradiusa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj