Bułgarzy wracają do szarej strefy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 grudnia 2008, 15:19
Ministrowie i eksperci bułgarscy ocenili w środę, że w okresie kryzysu gospodarczego nastąpi rozszerzenie szarej strefy gospodarczej. Według szacunków szara strefa w Bułgarii sięga obecnie od 25 do 39 proc. PKB.

Analiza pozarządowego Ośrodka Badania Demokracji, przedstawiona na konferencji w Sofii, ostrzega, że kryzys gospodarczy będzie pobudzał wzrost szarej strefy. Opinię taką podzielili ministrowie finansów Płamen Oreszarski oraz gospodarki i energetyki Petyr Dimitrow.

W ostatnich latach według ekspertów doszło do względnego ograniczenia szarej strefy, m.in. w wyniku obniżenia podatku od zysku do 15 proc. i wprowadzenia 10-procentowego podatku liniowego. Kryzys gospodarczy spowoduje jednak odwrót od tej tendencji - ocenił ekspert Ośrodka Badania Demokracji Rusłan Stefanow.

Wedłuh niego zwolnienie z pracy około 25 tys. osób do początku stycznia 2009 r., w tym 20 tys. z branży budowlanej, sprawi, że coraz więcej osób będzie się zgadzać na podjęcie pracy bez umowy i bez płacenia należnych podatków i ubezpieczeń. Z powodu kryzysu nasili się presja ekonomiczna i coraz więcej ludzi będzie skłonnych ukrywać dochody. Biznes również powróci do praktyk ukrywania obrotów i zysków.

Szefowa urzędu podatkowego Maria Murgina podała, że w 2008 r. budżet państwa stracił 3,7 mld lewów (1,9 mld euro) z tytułu niezapłaconych podatków. Około 20 proc. dochodów osób fizycznych pozostaje w szarej strefie.

Podzas kontroli wiele osób o minimalnych dochodach, lecz wysokim standardzie życia, tłumaczy pochodzenie majątków pożyczkami. "Łączna suma tych rzekomych pożyczek wynosi 2,7 mld lewów (1,85 mld euro), czyli po 35 tys. lewów (17,5 tys. euro) na każdego mieszkańca, co oczywiście nie jest zgodne ze stanem rzeczywistym" - powiedziała Murgina.

Według niej należy ograniczyć obroty gotówkowe i wprowadzić obowiązkowe wypłacenie wszystkich wynagrodzeń drogą bankową.

Minister Dimitrow ocenił, że jednostronne wprowadzenie przez Bułgarię euro może przyczynić się do zapobieżenia najcięższym objawom kryzysu. Z tą tezą kategorycznie nie zgodził się minister finansów Płamen Oreszarski.

Ewgenia Manołowa(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj