Chodzi o planowane zmiany m.in. w CIT, które mają wejść w życie od 1 kwietnia br., czyli w trakcie roku. Projekt, który to zakłada, jest już po pierwszym czytaniu w Sejmie. Jak informowaliśmy wczoraj, skutkiem wejścia w życie projektowanych zmian byłoby odejście od obowiązującej od 25 lat w Polsce zasady, która nie pozwala na wprowadzanie w trakcie roku niekorzystnych zmian w podatku dochodowym zarówno od zwykłych obywateli, jak i od firm.

Część organizacji przedsiębiorców, które poprosiliśmy o komentarz, sprzeciwia się naruszeniu tej zasady.

– Jeżeli prawodawca zobaczy, że bez większych konsekwencji może naruszać zwyczaje konstytucyjne znajdujące potwierdzenie w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby w coraz bardziej napiętym budżecie zaproponować dalej idące zmiany w trakcie roku podatkowego – ocenia Przemysław Ruchlicki, ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej.

KIG, a także Pracodawcy RP protestują przeciwko zaproponowanym przez rząd zmianom. Ich zdaniem nowe przepisy w CIT powinny wejść w życie od 1 stycznia 2021 r., a nie – jak to przewidziano w projekcie – od 1 kwietnia br.

Chodzi o zasady

Projekt nowelizacji CIT przewiduje, że od 1 kwietnia br. zaczną obowiązywać m.in. zmiany dotyczące opodatkowania tzw. struktur hybrydowych. Chodzi o firmy działające w co najmniej dwóch krajach UE. Dzięki różnicom w systemach prawnych struktury mogą dawać podwójne korzyści podatkowe – np. odliczenie podatku w Polsce i w drugim kraju. Unijna dyrektywa ATAD II z 2017 r. narzuciła więc państwom członkowskim zmiany w opodatkowaniu takich struktur. Problem w tym, że Polska (choć niejedyna) nie zdążyła wdrożyć tych zmian w wymaganym przez UE terminie (do końca 2019 r.). Teraz próbuje to nadrobić, proponując ich wejście w życie od 1 kwietnia br.

Zmiany w CIT nie dotkną wielu spółek, ale nie to bulwersuje ekspertów i organizacje przedsiębiorców, a to, że nowe przepisy mają wejść w życie w trakcie roku podatkowego.

– Nie sprzeciwiamy się samym zmianom. Wynikają one z dyrektywy UE i Polska jest zobowiązana do ich wprowadzenia. Jednakże proces legislacyjny musi odbywać się każdorazowo z poszanowaniem praw podatników oraz zasad państwa prawa – mówi Łukasz Czucharski, ekspert ds. podatkowych Pracodawców RP.

– Wejście w życie zmian w opodatkowaniu CIT byłoby zmianą reguł w trakcie gry. Od 25 lat nie pozwala na to Trybunał Konstytucyjny – przyznaje Patrycja Goździowska, ekspertka Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan (patrz: grafika).

Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu do projektu nowelizacji CIT odpowiada, że „zakazy i nakazy wywodzone z zasad demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji) nie mają charakteru bezwzględnego”. Zdaniem MF można od nich odstąpić, gdy przemawia za tym ważny interes publiczny. Na potwierdzenie przywołuje inne wyroki TK z lat 1994–1995.

Niepewność prawa rośnie

– Odejście od reguły, że w trakcie roku podatkowego nie wprowadza się negatywnych zmian w podatkach dochodowych, niewątpliwie uderzy w poczucie pewności prawa i utrudni prowadzenie działalności gospodarczej – ocenia Łukasz Czucharski. Zgadza się z tym Przemysław Ruchlicki. Jak mówi, bezpieczeństwo prawne polega również na tym, że firmy są w stanie przewidzieć, jakie będą miały obciążenia podatkowe w danym roku. Każda zmiana prawa podatkowego ma wpływ na warunki prowadzenia biznesu.

Z taką oceną zgadza się również Patrycja Goździowska.

– Przez lata zasada niewprowadzania regulacji niekorzystnych dla podatnika w trakcie roku była traktowana i stosowana jako dobry standard legislacyjny. Ustawodawca dotąd trzymał się tej zasady – przyznaje Goździowska.

Symptomatyczne jest też to, że projekt nowelizacji CIT nie zmienia tylko zasady opodatkowania struktur hybrydowych, ale również poprawia wprowadzane pod koniec 2018 r. przepisy dotyczące raportowania schematów podatkowych (MDR). W ocenie ekspertki przepisy dotyczące raportowania były wprowadzone w pośpiechu, zbyt wcześnie (był na to czas do końca 2019 r., a Polska wdrożyła je od 1 stycznia 2019 r.) i w sposób niespójny z wymogami unijnymi.

– Takie procedowanie to kolejny przykład psucia jakości prawa – ocenia ekspertka Lewiatana.

Rząd się spóźnił

Przemysław Ruchlicki zwraca jednak uwagę, że gdyby zmiana została uchwalona w takim kształcie, a sprawa trafiła do rozpoznania przez TK, rząd mógłby podnieść argument, że de facto jest ona korzystna dla podatników, bo eliminuje z rynku podmioty wykorzystujące nieuczciwe mechanizmy zwiększania kosztów podatkowych (zaburzając tym samym zasady konkurencji).

– W tym kontekście argument „wyższego dobra” może znaleźć uznanie trybunału. Z drugiej strony rząd miał bardzo dużo czasu, żeby przeprowadzić proces legislacyjny w sposób uporządkowany i z poszanowaniem interesów podatników – przyznaje Ruchlicki. Dodaje, że prace legislacyjne dotyczące wdrożenia dyrektywy ATAD II są klasycznym przykładem zaniedbania prawodawcy.

– Przedsiębiorcy nie mogą ponosić konsekwencji z powodu opieszałości rządu – ripostuje Łukasz Czucharski.

Pracodawcy RP będą apelować o poszanowanie zasad państwa prawa i zmianę przepisów wprowadzających w ten sposób, aby nowe regulacje weszły w życie z dniem 1 stycznia 2021 r.

>>> Polecamy: W naszej gospodarce zaczyna się wyścig pensji z cenami