Okręty desantowe i tysiące żołnierzy ruszają na Bliski Wschód

Już w najbliższych dniach, wcześniej niż planowano, z bazy wSan Diego wyruszy na Bliski Wschód 11. Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej (11th Marine Expeditionary Unit), licząca co najmniej 2,2 tys. marines. Według źródeł stacji NBC i Newsmax żołnierze zostaną rozmieszczeni na pokładzie okrętu desantowego USS Boxer.

Poza nim na Bliski Wschód wyruszą także dwa okręty transportowo-desantoweUSS Portland i USS Comstock. Mają one przetransportować na miejsce myśliwce F-35, a także uzbrojenie rakietowe oraz sprzęt potrzebny do przeprowadzenia operacji desantowej.

Oczekuje się, że zgrupowanie przepłynie do Azji Wschodniej, gdzie dołączy do okrętu desantowego USS Tripoli – razem skierują się w pobliże Iranu. Później mają je wzmocnić jeszcze krążownik USS New Orleans oraz desantowiec dokowy USS Rushmore.

Koniec końców do strefy konfliktu ma zostać przerzuconych około 8 tys. żołnierzy, z czego do 5 tys. będą stanowić marines.

Amerykanie uderzą na lądzie? Mowa o trzech scenariuszach

Wcześniej źródła Reutersa informowały, że administracja prezydenta USA rozważa wysłanie na Bliski Wschód dodatkowych sił do ewentualnej operacji lądowej przeciwko Iranowi.

Wśród analizowanych scenariuszy wymienia się m.in. desant na wybrzeżu Cieśniny Ormuz w celu zapewnienia bezpiecznego przepływu tankowców, a także skierowanie oddziałów lądowych na wyspę Chark, przez którą przechodzi do 90 proc. irańskiego eksportu ropy. Poza tym żołnierze mogą zostać użyci w operacji przejęcia zapasów wysoko wzbogaconego uranu ukrytego w Iranie.

Przypomnijmy, że obecnie amerykański kontyngent na Bliskim Wschodzie liczy około 50 tys. żołnierzy.

Miało być szybkie zwycięstwo. Szykują się na 100 dni

Według źródeł Axios, prezydent Donald Trump liczył na szybkie i jednoznaczne zwycięstwo w Iranie. Z prognoz Białego Domu wynikało, że konflikt nie potrwa dłużej niż cztery–sześć tygodni. Jednak obecnie administracja przygotowuje się na bardziej długotrwałe działania.

Jak informowało Politico, Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA (CENTCOM), odpowiedzialne za operacje na Bliskim Wschodzie, zakłada już, że operacja wojskowa może potrwać co najmniej 100 dni.