Przeciwko budowie kopalni protestowali wcześniej mieszkańcy, uchwały przeciwne takiej inwestycji podejmowały też lokalne samorządy. Obawy budził przede wszystkim jej wpływ na środowisko i turystykę - ważną gałąź gospodarki tych terenów.

"Podjąłem w piątek decyzję o nieprzedłużaniu koncesji poszukiwawczej na złoża na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Podjąłem taką decyzję po bardzo wnikliwej analizie, bo oczywiście prawo geologiczno-górnicze dopuszcza w Polsce, by przedsiębiorcy korzystali z zasobów naturalnych, ze złóż, z możliwości badania naszych cennych obszarów i potem - jeśli to posłuży Polsce - wykorzystywania tych obszarów, ale w tym konkretnym przypadku przedsiębiorca miał bardzo dużo czasu - całe 10 lat - na to, by dobrze rozpoznać te złoża. Niestety z tej szansy nie skorzystał" – oświadczył podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach minister Woś, zwracając uwagę, że firma przeprowadziła dotąd ok. 100 odwiertów z ponad 800 planowanych.

"Decyzja jest uzasadniona, minister środowiska może taką decyzję podjąć, jeśli przemawia za tym możliwość rozpoznania złoża, ale też jeśli przemawia za tym ważny interes, związany z ochroną środowiska czy interes publiczny" – dodał.

"Skutek podjęcia decyzji o nieprzedłużaniu koncesji jest taki, że co do zasady kopalnia raczej nie ma szans powstać, nie powstanie. Następne etapy polegają na opiniowaniu także przez lokalne społeczności; wspólnie z wojewodą, przedstawicielami sejmiku możemy poinformować mieszkańców woj. śląskiego - szczególnie Jury - że nie ma zagrożenia, że w tamtym terenie te walory przyrodnicze będą uszczuplone w stosunku do tego, co mamy dzisiaj" - podkreślił minister środowiska.

Uczestniczący w konferencji wojewoda śląski Jarosław Wieczorek ocenił, że decyzja ministra do dobra informacja. "Te przepiękne obszary w woj. śląskim skupione wokół Ogrodzieńca, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, podlegają naszemu szczególnemu zainteresowaniu i trosce. Społeczeństwo tego obszaru tak naprawdę od wielu, wielu lat bardzo usilnie stara się o to, by nie zaburzyć tej równowagi przyrodniczej. Decyzja pana ministra - bardzo zdecydowana i konsekwentna - wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym, ale też logice w postępowaniu przedsiębiorcy. 10 lat to bardzo duży okres czasu, by dobrze przygotować się do inwestycji i przedstawić argumenty, które potwierdzą, że nie będzie zagrożenia dla środowiska" - powiedział wojewoda Wieczorek.

Reklama

Odpowiedzialny za kontakty ze społecznością lokalną w Rathdowney Poland Bartosz Władimirow powiedział w poniedziałek PAP, że firma na razie nie komentuje decyzji ministra środowiska. Ma się do niej odnieść po otrzymaniu jej wraz z pisemnym uzasadnieniem. (PAP)

autorka: Anna Gumułka

lun/ skr/