Na początku dyskusji Krzysztof Bolesta, sekretarz stanu, wiceminister klimatu i środowiska, mówił o wsparciu w dekarbonizacji.

– Nie mogę nie zacząć wypowiedzi od KPO. To jest ogromny worek z pieniędzmi, który teraz w bardzo krótkim czasie, mądrze i z dużą dyscypliną musimy wydać – powiedział, podkreślając, że duża część pieniędzy jest przeznaczona na zielone przedsięwzięcia. Przypomniał, że Komisja Europejska nałożyła minimalny wymóg wydatkowania środków na projekty klimatyczne.

– My ten wymóg przekraczamy, aż 47 proc. środków idzie na rzeczy zielone – powiedział Krzysztof Bolesta. – Mam nadzieję, że wszystkie uda nam się wydać – dodał.

Zwrócił uwagę, że finansowane z KPO inwestycje pomogą pośrednio firmom. Największą pozycją jest wsparcie programu „Czyste powietrze”. W jego ramach Polacy mogą obniżać emisyjność swoich domów. To przełoży się na zamówienia na rozmaite produkty i usługi, związane np. z termomodernizacją. Innym dużym programem jest „Mój prąd”, który, jak zauważył wiceminister, stymuluje rynek baterii i paneli fotowoltaicznych.

ikona lupy />
Krzysztof Bolesta, sekretarz stanu, wiceminister klimatu i środowiska / Materiały prasowe

– To jest pierwszy impuls ze strony rządu, żeby zachęcać firmy do inwestycji – powiedział Krzysztof Bolesta.

Zwrócił również uwagę, że w ramach KPO będą dostępne instrumenty zwrotne, które pomogą firmom w realizacji zielonych przedsięwzięć.

Dorota Dębińska-Pokorska, partner, lider grupy energetycznej w firmie doradczej PwC, oceniła, że polski biznes zyskuje już zielony wymiar. Jeszcze nie w takim stopniu, jak w Europie Zachodniej, ale jest to widoczne.

– Firmy robią to z różnych powodów – stwierdziła.

Pierwsza grupa, niewielka, robi to dobrowolnie. Inne muszą iść w tę stronę, bo tego oczekują ich klienci czy szerzej – interesariusze. Udział w globalnych łańcuchach wartości wymusza działania na rzecz redukowania śladu węglowego. Niektóre firmy natomiast czekają i nie robią jeszcze nic – wyliczyła ekspertka PwC.

Działania podejmowane przez firmy podzieliła ona na trzy grupy: stosunkowo łatwe do wdrożenia (low hanging fruit, jak gwarancje pochodzenia, zielona energia, fotowoltaika na własnym gruncie, auta hybrydowe), działania, które powodują wzrost kosztów operacyjnych firm – stąd są to trudne decyzje, bo mogą uderzać w konkurencyjność (np. elektryfikacja, gdy energia elektryczna zastępuje gaz), oraz inwestycje firm, które mają ambicje osiągnąć neutralność klimatyczną do 2030 czy 2050 r. Jak zauważyła Dorota Dębińska-Pokorska, nie zawsze jest to możliwe, bo jeszcze nie ma odpowiednich technologii.

Wśród firm, które zadeklarowały ograniczenie śladu węglowego do zera do 2050 r., jest Veolia. Jan Pic, prezes zarządu, dyrektor generalny Veolia Energia Poznań, stwierdził, że jest to możliwe, i przywołał przykłady inwestycji oraz przedsięwzięć ze stolicy Wielkopolski, takich jak zastępowanie węgla gazem czy odzyskiwanie ciepła z przemysłu – na przykład współpraca Veolii z Volkswagenem daje 4 MW, kiedyś tracone. Z kolei plany współpracy ze spółkami miejskimi przewidują odzyskiwanie ciepła ze ścieków.

W 2020 r. ORLEN zadeklarował osiągnięcie neutralności emisyjnej do 2050 r.,i zrobił to jako pierwszy koncern paliwowy z Europy Środkowej. Dekarbonizacja stała się kluczowym elementem strategii całej grupy.

ikona lupy />
Stanisław Barański, dyrektor Biura ds. Zrównoważonego Rozwoju i Transformacji Energetycznej w ORLENIE / Materiały prasowe

Stanisław Barański, dyrektor Biura ds. Zrównoważonego Rozwoju i Transformacji Energetycznej w ORLENIE, zwrócił uwagę, że dekarbonizacja w Europie jest przede wszystkim efektem regulacji, niezależnie od słuszności tego kierunku.

– Jeśli spojrzymy na sektor energetyczny w perspektywie 150–200 lat, to rozwijał się on raczej w związku z bodźcami płynącymi ze strony technologii i gospodarki. Przechodziliśmy ze spalania drewna na węgiel, później na ropę – zauważył Stanisław Barański.
Dodał, że istnieje również presja rynku, z perspektywy ORLENU dużo bardziej widoczna niż jeszcze kilka lat temu, przy czym wiąże się ona przede wszystkim z oczekiwaniami klientów biznesowych kupujących półprodukty i produkty petrochemiczne.

Przedstawiciel koncernu odniósł się również do wsparcia dekarbonizacji w ramach KPO.

– Jest ono bardzo potrzebne dużym podmiotom, takim jak ORLEN, choćby po to, żeby polska gospodarka mogła osiągnąć konkretne cele do 2030 r., do czego jest zobowiązana przez wybrane elementy pakietu Fit for 55. Przykładem jest dyrektywa RED III, czyli trzecia wersja dyrektywy o paliwach odnawialnych, o której mało mówimy, a to jest regulacja, która moim zdaniem najbardziej nas dotknie, dużo bardziej niż zakaz sprzedaży aut z silnikiem spalinowym od 2035 r. Nakłada bowiem na państwa członkowskie UE bardzo konkretny i bardzo restrykcyjny obowiązek dostarczenia odpowiedniego poziomu paliw odnawialnych w 2030 r. – mówił Stanisław Barański.

Podkreślił on, że ORLEN, patrząc z punktu widzenia państwa polskiego, jest narzędziem do osiągania celów, takich jak np. zapewnienie określonego udziału wodoru odnawialnego RFNBO.

Wojciech Świątek, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju na obszar Europy Środkowo-Wschodniej w Schneider Electric, zwrócił uwagę, jak ważne w obliczu dekarbonizacji jest ograniczanie emisji w tzw. zakresie 3. To powszechnie stosowana metodyka GHG Protocol, według której zakres 1 to bezpośrednie emisje firmy, 2 – pośrednie, związane z zakupem energii, a zakres 3 obejmuje cały łańcuch wartości. Przedstawiciel Schneider Electric mówił o analizach, które wykazały, że bez współpracy z łańcuchem dostaw oferta firmy nie zostanie zdekarbonizowana.

Mówił o tym również Stanisław Barański. W dużym uproszczeniu: w przypadku Orlenu przy tak przyjętym systemie obliczania 85 proc. emisji przypada na zakres 3. Są to emisje generowane przez dostawców ropy i gazu oraz klientów firmy. Odpowiedzią na to wyzwanie (bo trudno byłoby mówić np. o ograniczeniu sprzedaży) jest rozwój zielonej oferty, takiej jak np. dostarczanie zielonej energii do aut elektrycznych, wodoru RFNBO, biometanu czy usługi CCS (wychwytywania i składowania dwutlenku węgla), realizowane dla klientów zewnętrznych.
– W długim okresie tworzy to nowe obszary do wzrostu i perspektywę dla firmy po 2030 r. – puentował przedstawiciel Orlenu.

JPO
ikona lupy />
Materiały prasowe