W piątek Narodowy Bank Polski opublikował marcową projekcję inflacji. Ekonomiści PKO BP zwrócili uwagę, że najnowsza projekcja inflacji NBP znacznie różni się od tej z listopada, zwłaszcza po stronie ścieżki inflacji CPI.

„Tak jak się spodziewaliśmy po publikacji projekcji listopadowej, faktyczna inflacja po raz kolejny przebiła publikowany wtedy wachlarz inflacyjny (przedział, w którym wg projekcji ma się znajdować z 90 proc. prawdopodobieństwem). W zakresie wzrostu gospodarczego projekcja NBP także się istotnie zmieniła - po dynamicznym odbiciu gospodarki w 2021 wzrost PKB będzie hamować, a w IV kw. 2022 r. znajdzie się poniżej poziomu 3 proc.” – podano w komentarzu PKO BP.

Reklama

Według ekonomistów PKO BP, nowa projekcja przyniosła wyraźny wzrost oczekiwanej ścieżki inflacji. Wskazali, że w najnowszej projekcji inflacja osiąga szczyt w III kw. 2022 r. (gdy dochodzi do 12,1 proc.), aby później pozostać na dwucyfrowym poziomie do połowy 2023 r., a następnie obniżać się. W komentarzu dodano także, że w całym horyzoncie projekcji inflacja nie spada poniżej górnej granicy przedziału odchyleń od celu NBP (3,5 proc.).

„Istotnym założeniem dla ścieżki inflacji jest czas trwania tarczy antyinflacyjnej – NBP przyjął stan faktyczny na dziś, czyli utrzymanie tarczy do lipca włącznie. NBP zakłada także, że szczyt na cenach energii i surowców rolnych na świecie zostanie osiągnięty w II kw. 2022 r., a kolejne kwartały przyniosą spadek tych cen. Nasza ocena procesów inflacyjnych jest zbliżona – w krótkim okresie różnimy się założeniami co do długości działania tarczy – my zakładamy, że zostanie ona wydłużona przynajmniej do końca 2022 r., co przeniesie szczyt inflacyjny na I kw. 2023 r. W dłuższym okresie widzimy szanse na głębszy spadek inflacji (w tym inflacji bazowej) niż to zakłada NBP, głównie na skutek słabszej fundamentalnej presji cenowej” – stwierdzono w komentarzu PKO BP.

Według PKO BP, słabsza presja inflacyjna będzie pokłosiem gwałtownych zmian na krajowym rynku pracy (efekt m.in. skumulowanych w krótkim czasie rekordowych ruchów migracyjnych ludności). Ekonomiści banku uważają, że mogą one zaburzyć nieco trajektorię dynamiki płac, ale trend wzrostowy będzie się stabilizować na poziomie zbliżonym do oczekiwań NBP. W komentarzu stwierdzono, że według prognoz PKO BP dynamika konsumpcji wyhamuje w mniejszym stopniu niż zakłada to NBP (wg szacunków banku centralnego ma ona spaść do ok. 2 proc.), inaczej będą wyglądać także inwestycje.

„W przeciwieństwie do NBP zakładamy, że skokowy wzrost awersji do ryzyka sprawi, iż korekta popytu inwestycyjnego po wybuchu wojny w Ukrainie będzie mieć gwałtowny przebieg. Przez to koniunktura popsuje się już w II kw. 2022 r. (a nie później, jak zakłada projekcja NBP). Co istotne, wzrost PKB w projekcji NBP począwszy od III kw. 2022 r. oscyluje blisko poziomu 3 proc., czyli tego, przy którym historycznie gospodarka traciła miejsca pracy. Realizacja takiego scenariusza, przy powtórce historycznego wzorca reakcji rynku pracy może oznaczać istotną zmianę funkcji reakcji RPP (która teraz walczy z inflacją, podobnie jak inne banki centralne w regionie i na świecie)” – stwierdzono w komentarzu PKO BP.

Dodano, że marcowa projekcja NBP wspiera prognozowany przez PKO BP scenariusz stóp procentowych, według którego mają nastąpić jeszcze podwyżki w kwietniu i maju po 50 pb, po czym cykl zostanie zakończony.

„Podążając za napływającymi danymi RPP jeszcze nie odnotowała pogorszenia koniunktury – pierwsze sygnały zaskoczenia powinny pojawić się wraz z +twardymi+ danym za marzec (w kwietniu). To oznacza naszym zdaniem, że chęć do kontynuacji cyklu podwyżek stóp wyraźnie się wtedy zmniejszy. Kolejne zaskoczenia in minus, jeżeli chodzi o aktywność gospodarki (w szczególności gdyby potwierdził się oczekiwany przez nas spadek inwestycji), przypieczętowałyby koniec cyklu. Uwaga RPP ponownie skierowałaby się na wsparcie wzrostu gospodarczego (możliwe, że także przy pomocy instrumentów +niestandardowych+)” – stwierdzono w komentarzu PKO BP.