Facebook jako państwo, organizacja międzynarodowa czy terrorystyczna? [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 lutego 2021, 07:48
Porażka cyfrowego giganta w sporze z Australią dowodzi, że są granice narzucania przez korporacje swojej woli państwom - pisze w opinii Jakub Dymek.

Gdy miesiąc temu cyfrowe korporacje zgotowały Donaldowi Trumpowi „cyfrowy impeachment”, nie brakowało chętnych, by tę decyzję oklaskiwać. Zablokowanie prezydentowi USA dostępu do kont na Facebooku czy Twitterze miało przecież służyć wyłącznie powstrzymaniu przemocy – przekonywano nas. Cyfrowi giganci upierali się zaś, że nigdy nie ukaraliby w podobny sposób kogoś, kto mówi prawdę. To też wprost wynikało z ich zapewnień – powtarzanych choćby przy okazji wyborów w różnych krajach czy po wybuchu pandemii – o walce z dezinformacją. „Wypad z dezinformacją i demagogią, tak dla rzetelnych mediów” – brzmiał w skrócie przekaz towarzyszący odebraniu cyfrowego mikrofonu Donaldowi Trumpowi. Który też, zaznaczmy, nie był tu zupełnym niewiniątkiem.

Jak bardzo więc symptomatyczne dla zakłamania cyfrowych gigantów jest to, co stało się teraz w Australii? Obywatele i obywatelki kraju na antypodach obudzili się w ubiegły czwartek z Facebookiem zupełnie wyczyszczonym z… informacji pochodzących z mediów (ostatecznie koncern wycofał się tej restrykcji).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj