Cyfryzacja życia i śmierć racjonalizmu. Nie ma ucieczki przed kulturą (ekonomią) wymazywania

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 stycznia 2022, 22:13
Cancel culture to rezultat zlewania się dwóch wielkich i równoległych procesów: cyfryzacji naszego życia i zaniku racjonalności. Nie ma przed tym ucieczki

Grzechem jest to pisać. Grzechem jest myśleć słowa, których nie myślą inni (…) i dobrze wiemy, że nie ma mroczniejszej zbrodni niż działać lub myśleć w samotności” - to słowa otwierające „Hymn”, dystopijną książkę Ayn Rand z 1937 r. Ta żydowska emigrantka z ZSRR do USA przedstawiła w niej wizję świata, w którym uniformizacja poglądów, wymuszona lufami karabinów, osiąga swoją pełnię. Było to ostrzeżenie przed sowiecko-nazistowskim totalitaryzmem, zmierzającym do krwawego finału.

Pozbawienie ludzi możliwości wyrażania myśli innych niż te uznane za właściwe było i jest cechą wszystkich totalitaryzmów. To nie wymaga dowodu. Czy tzw. cancel culture, kultura wymazywania, sprawi, że wymuszony konformizm stanie się także cechą nowoczesnej technodemokracji? Czytając analizy tego zjawiska, można odnieść wrażenie, że to wręcz nieuchronne. W kontekście polskim dowodem ma być usunięcie z Facebooka profilu Konfederacji za „wielokrotne naruszenia standardów społeczności”. Albo (nieudana) próba odwołania uniwersyteckiego wykładu kryminolożki dr Magdaleny Grzyb, którą niektóre środowiska LGBT uznały za transfobkę. W kontekście zagranicznym często z kolei podaje się przykład skasowania profilu Donalda Trumpa z Twittera czy bojkotowanie naukowców głoszących nieprzyjemne prawdy. Czy cancel culture rzeczywiście grozi wymazaniem wszelkiej dysydenckiej myśli? I z czego tak naprawdę się bierze?

Niezgoda na niezgodę

Statystyki Google Trend pokazują, że pojęcia „cancel culture” używa się powszechnie dopiero od trzech lat - przede wszystkim w USA, choć fenomen ten „infekuje” kolejne kraje. Jego definicja jest mglista i wciąż tylko publicystyczna. Zdaniem niektórych cancel culture polega na tym, że konsumenci wzywają do bojkotu ludzi i firm, które nie zachowują się tak, jakby tego chcieli. Inni mówią o cofaniu poparcia ze względu na działania lub poglądy. Można też przeczytać, że to ograniczanie wolności wypowiedzi danej osoby na ważnej platformie publicznej albo zablokowanie dalszej kariery.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj