W maju br. Komisja Europejska zaproponowała kolejne działania mające wzmocnić ochronę przyrody we Wspólnocie. Założenia strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 przewidują m.in., że za dekadę co najmniej 30 proc. europejskich ziem i obszarów morskich miałoby być chronionych. Strategia wskazuje również na konieczność objęcia ścisłą ochroną co najmniej jednej trzeciej obszarów chronionych, czyli 10 proc. obszarów lądowych i 10 proc. obszarów morskich w UE.

Uczestniczący w piątkowym posiedzeniu sejmowej komisji środowiska Jan Tabor, naczelnik wydziału ochrony zasobów przyrodniczych w Lasach Państwowych przekonywał, że niektóre elementy strategii mogą być niebezpieczne dla sektora drzewnego oraz dla samej przyrody w Polsce.

Odnosząc się do 30-proc. celu podkreślił, że gospodarka leśna i sposób jej prowadzenia przez LP "zasadniczo nie konfliktuje się z tą dyrektywą". Zwrócił uwagę, że 38 proc. terenów, którymi zarządzają Lasy, należy do obszaru Natura 2000. Tabor przyznał, że w skali kraju ten udział jest niższy i wynosi 23 proc. Zwrócił jednak uwagę, że te brakujące 7-8 proc. można uzupełnić, obejmując ochroną np. cenne siedliska nieleśne.

Przedstawiciel LP przekonywał jednak, że problem pojawia się w związku z drugim celem - objęcia ochroną ścisłą 10 proc. obszarów lądowych.

"Nie jest sensowne obejmowanie nią łąk, gruntów ornych, miejscowości, dróg itp. Logicznie są tylko ekosystemy leśne predysponowane są do ochrony biernej" - zaznaczył naczelnik. Jego zdaniem oznaczałoby to, że ochroną ścisłą/bierną trzeba byłoby objąć ok. 3 mln ha gruntów. Po wyłączeniu z nich już chronionych ściśle parków narodowych i rezerwatów, ochroną trzeba byłby objąć ok. 2,7 mln ha leśnych.

Reklama

Naczelnik dodał, że w przypadku polskich lasów strategia oznaczałaby, że z gospodarki drzewnej należałoby wyłączyć wszystkie drzewa ponad 100 i 85-letnie i połowę drzewostanu w wieku od 60 do 80 lat. "Spowodowałby to spadek pozyskania (drewna - PAP) o 50 proc." - podkreślił Tabor. Jak mówił, doprowadziło by to do załamania rynku drzewnego, sadku dochodów Lasów o 75 proc., co - jak zaznaczył - zdestabilizuje obecnie działający system.

Według Tabora taka strategia mogłaby zachwiać także równowagą ekologiczną, ponieważ leśnicy nie mogliby skutecznie ograniczać gradacji niebezpiecznych owadów w lasach. W konsekwencji - jak mówił - mogłoby to doprowadzić do "zamarcia dużych obszarów leśnych".