Życiorys Miltona Friedmana jest dobrze znany. Ze wschodnich Austro – Węgier jego rodzina przeniosła się do New Jersey w Stanach Zjednoczonych, gdy miał 13 miesięcy. Potem szkoły, studia, praca naukowa głównie na Uniwersytecie w Chicago, doradztwo dla Ronalda Reagana. Mniej znany jest fakt, że w młodości on, w przyszłości bezkompromisowy przeciwnik rozdętego państwa, przez kilka lat sam pracował w instytucjach rządowych USA. Obok pracy naukowej, która przyniosła mu w 1976 roku nagrodę Nobla z ekonomii, był też skutecznym popularyzatorem idei wolności i wolnego rynku. Cykl programów telewizyjnych: „Free to choose” dla telewizji PBS miał 3 miliony widzów, a książka pod tym tytułem stała się największym bestsellerem non-fiction w 1980 roku.

Jego najważniejsze dzieła naukowe to „A Monetary History of the United States, 1867-1960”, „Studies on the Quantity Theory of Money” i „A Theory of the Consumption Function”. Z publicystycznego – „Kapitalizm i wolność” („Capitalism and Freedom”), Wolny wybór („Free to Choose”) i „Tyrrany of the Status Quo”, wszystkie z fundamentalnym przesłaniem: bez wolności ekonomicznej i wolnego rynku nie będzie wolności politycznej i rozwoju. Nie natrafiłem na żaden ślad, by jego prace naukowe, zostały kiedykolwiek przetłumaczone na język polski. Natomiast wydawane w drugim obiegu w latach 80. „Kapitalizm i wolność” i „Wolny wybór” kształtowały i kształtują nadal poglądy wielu polskich zwolenników wolnego rynku.

Na skrzyżowaniu nauki i publicystyki spotkamy to, co po Friedmanie zostało w skarbnicy wiedzy, m.in. takie pojęcia jak naturalna stopa bezrobocia (niezależnie Edmund Phelps), hipoteza stałego dochodu (ludzie wydają nie tyle, ile zarobili w danym roku, lecz tyle, ile spodziewają się zarobić w przyszłości), a przede wszystkim fundamentalny postulat friedmanowskiego monetaryzmu: by zapewnić rozwój, potrzebny jest nominalny wzrost podaży pieniądza, ale bardzo umiarkowany i stabilny. Gdyż nie jest prawdą, że istnieje związek miedzy wyższą inflacją a bezrobociem. Owszem, w krótkim okresie wyższa inflacja zmniejsza bezrobocie, ale w długim – bezrobocie pozostaje na wysokim poziomie, produkcja nie rośnie, a ludzie pozostają z coraz mniej wartym pieniądzem w kieszeniach (potem taki stan rzeczy nazwano stagflacją).

Zostały także konkretne propozycje: negatywny podatek dochodowy, podatek liniowy czy bon oświatowy. I zostały nieśmiertelne cytaty i bon moty:

Reklama

O wolnym rynku:

  • Nikt nie wydaje równie uważnie cudzych pieniędzy jak swoich własnych (…) zatem jeśli oczekujesz efektywności i produktywności, jeśli chcesz, by wiedza była właściwie stosowana, musisz to czynić za pośrednictwem prywatnej własności.
  • Najważniejszym faktem opisującym wolny rynek jest to, że nigdy do transakcji nie dojdzie, jeśli obie strony nie będą na niej korzystać.
  • Wielką zaletą systemu wolnorynkowego jest to, że nie dba o kolor skóry ludzi, nie dba o ich wyznanie, dba tylko o to, czy produkujesz to, co inni chcą kupić. To najbardziej efektywny system, w którym ludzie nawet nienawidzący się, robią ze sobą interesy, albo sobie pomagają.
  • Z nielicznymi wyjątkami biznesmeni generalnie opowiadają się za wolnym rynkiem, ale są mu przeciwni, gdy przychodzi do nich samych.

Pełen tekst artykułów i więcej bon motów Miltona Friedmana znajdziesz na: obserwatorfinansowy.pl

Źródło nieznane