Forsal logo

Prezes PiS: Euro by nas zabiło w czasie kryzysu 2008-09 i jeszcze bardziej by zabiło nas dzisiaj

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
15 lipca 2022, 22:03
Euro, złoty
ShutterStock
Euro by nas zabiło w czasie kryzysu w latach 2008-2009 i jeszcze bardziej by zabiło nas dzisiaj - ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński odpowiadając podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami Płocka (Mazowieckie) na pytanie czy w obecnej sytuacji nie byłoby korzystne wejście Polski do strefy euro.

"Spojrzyjcie na Estonię, na Litwę, no przecież tam wszędzie jest inflacja dużo większa niż u nas i oni palcem małym nie mogą kiwnąć, nic nie mogą zrobić” - odparł prezes PiS na pytanie o ocenę przystąpienia obecnie Polski do strefy euro.

Według niego „euro by nas zabiło w czasie tego kryzysu, który był w latach 2008-2009 i jeszcze bardziej by zabiło nas dzisiaj”.

„Wszystkie słabsze gospodarki tracą na euro. Kto zyskuje na euro? Niemcy i tak zwany klaster wokół niemiecki, czyli Holandia, część Belgii, Austria, Luksemburg, może co najwyżej zachodnia Francja, a już Francja jako całość przegrywa, bo ma za słabą gospodarkę” - mówił prezes PiS.

Niemcy korzystają na euro

Jego zdaniem, Niemcy korzystają na euro, gdyż „euro jest słabsze niż marka, gdyby była”. „Gdyby marka była w dalszym ciągu, nie byłoby euro, to ona byłaby silniejsza, Niemcom byłoby trudniej eksportować, bo czym jest droższa waluta, tym droższy jest eksport i oni na tym korzystają” - stwierdził.

Według szefa PiS, „euro to jest po prostu obniżka stopy życiowej, to jest raz, spadek popytu, to jest dwa, w związku z tym spadek PKB, to jest trzy”. „Albo można oczywiście wymienić euro w sposób bardzo korzystny dla obywateli, tylko, że wtedy pada eksport, a to jest około 50 proc. albo już nawet przeszło 50 proc. naszego PKB” - powiedział. Dodał, że "lobbyści, którzy to popierają, po prostu popierają obce interesy".

Zwrócił przy tym uwagę, zwracając się do publiczności, iż „na arenie europejskiej trwa konkurencja. „Nie żyjcie w świecie - no, przepraszam bardzo, nie chcę nikogo urazić - ale dziecinnym. Euro jest w tej chwili przeciw nam. Euro miało być przeciwko Niemcom, miało okiełznać markę, ale dokładnie się to odwróciło i w tej chwili jest to po prostu wyłącznie w interesie Niemiec i kilku innych krajów, a przeciwko interesom wszystkich innych” - powiedział Kaczyński.

Elektrownie wiatrowe

Padło też pytanie czy w przygotowywanej ustawie o elektrowniach wiatrowych będzie odległość od budynków mieszkalnych wynosząca minimum tysiąc metrów. "Sądzę, że tak, bo to jest ten kompromis” - odpowiedział prezes PiS. Jak ocenił, „te tysiąc metrów to już powinno być dobre zabezpieczenie".

Jak dodał, odnosząc się do odnawialnych źródeł energii, w tym elektrowni wiatrowych, „ta energia jest potrzebna”. Zastrzegł jednak, że w polskich warunkach energia z OZE to coś, co "musi mieć zawsze odpowiednik w energii z innych źródeł, bo co będzie jak nie ma wiatru, co będzie, jak nie ma słońca”.

Atom

„Niestety nikt na świecie nie stworzył żadnego mechanizmu, który potrafi energię magazynować w wielkich ilościach” - dodał Kaczyński. Jak podkreślił, Polsce potrzebna jest energia atomowa, a także z gazu, przy czym zwrócił uwagę na rosnące ceny tego surowca w ostatnim czasie, oraz z węgla.

Wakacje kredytowe

Na pytanie „czy oprócz wakacji kredytowych, rząd nie powinien podjąć jakichś działań systemowych w sprawie kredytów hipotecznych, np. dopłat do rat, jak to jest w innych krajach, np. w Szwajcarii”, prezes PiS stwierdził, że „to jest tak, że mamy takie możliwości, jakie z jednej strony czyni, można powiedzieć, inflacja, a z drugiej strony możliwości finansowe państwa - one ogromnie wzrosły, dzięki temu mieliśmy te wszystkie tarcze - ale one nie są nieograniczone”.

Inflacja

„Dosypywanie ciągle pieniędzy oznacza, że będzie się zaostrzała inflacja. My musimy pieniądze ściągać z rynku. I na przykład w tej chwili robimy wszystko, żeby bardzo wyraźnie podniosły się procenty od depozytów bankowych, ale wszystkich depozytów, nie tylko tych nowych” - zaznaczył Kaczyński. "Banki się opierają, ale my nie możemy tego kazać, my możemy tylko do tego przekonać" - dodał.

Jak stwierdził trzeba pamiętać, że „za te wakacje kredytowe, płacą banki, a nie państwo”. „A za to, co zostało zaproponowane musiałoby zapłacić państwo, jako aparat państwowy, jako kraj, a to znaczy, że kto musiałby zapłacić, no ci, którzy nie mają kredytów hipotecznych” – dodał prezes PiS. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj