- Co to jest WIBOR i jak wpływa na raty kredytów
- WIBOR przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej
- Co orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
- WIBOR nie do podważenia?
- Jak sprawę komentują prawnicy?
Co to jest WIBOR i jak wpływa na raty kredytów
Czym jest WIBOR? To wskaźnik określający wysokość oprocentowania na polskim rynku międzybankowym, czyli w uproszczeniu jest to oprocentowanie po jakim banki pożyczają sobie nawzajem pieniądze. Wysokość wskaźnika jest zmienna i to właśnie od niego oraz od marży banku zależy wysokość rat kredytu kredytobiorcy. Od WIBORU, który jest zmienny, zależy czy będziemy płacić wysokie czy niskie raty kredytu. Kiedy WIBOR wraz ze wzrostem stóp procentowych szybuje do góry, to wtedy nasze raty również znacznie wzrastają, wyjaśniają eksperci. Oczywiście to wszystko zależy od całokształtu makroekonomicznego w jakim Polska – dodają.
WIBOR przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej
O ten właśnie wskaźnik toczył się bój w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) WIBOR trafił do Luksemburga, bo polskie sądy chcą ustalić, czy sposób konstruowania i stosowania wskaźnika w umowach kredytowych jest zgodny z unijną ochroną konsumentów.
Tę burzę rozpętało pytanie Sądu Okręgowego w Częstochowie dotyczącego wskaźnika referencyjnego WIBOR w umowie kredytu hipotecznego ze zmiennym oprocentowaniem zawartej z konsumentem w sierpniu 2019 roku. W postępowaniu przed częstochowskim sądem konsument dochodził między innymi, że ustalenia tego, że warunki umowy w zakresie, w jakim odnoszą się do WIBOR 6M, stanowią niedozwolone postanowienia umowne, a przez to nie wiążą go od chwili zawarcia umowy. 12 lutego sprawa doczekała się finału.
Co orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
Trybunał stwierdził, że dyrektywa w sprawie nieuczciwych warunków ma zastosowanie w niniejszej sprawie. Nie stoi temu na przeszkodzie ani fakt, że prawo krajowe określa zasady ustalania zmiennej stopy procentowej opartej na wskaźniku referencyjnym, ani fakt, że WIBOR podlega częściowo prawu Unii – cytuje uzasadnienie TSUE bankier.pl. Gdy przepisy krajowe określają bowiem jedynie ogólne ramy ustalania takiego oprocentowania, pozostawiając przedsiębiorcy możliwość określenia umownego wskaźnika referencyjnego lub stałej marży, którą się dodaje, klauzula umowna ustalająca oprocentowanie zmienne oparte na wskaźniku referencyjnym, takim jak WIBOR, może być zbadana w świetle tej dyrektywy" – wskazuje TSUE i przypomina, że w odniesieniu do kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe obowiązek informacyjny banku jest regulowany na kilku poziomach przez prawo Unii.
- Różni się on jednak od obowiązków nałożonych na administratora wskaźnika referencyjnego. To administrator ma obowiązek publikować lub udostępniać główne elementy metodologii każdego wskaźnika, który dostarcza, i do których bank może odsyłać konsumenta. Wszelkie dodatkowe informacje przekazane przez bank w danym wypadku nie powinny przedstawiać zniekształconego obrazu tego wskaźnika" – podkreśla Trybunał.
- Co się tyczy potencjalnie nieuczciwego charakteru kwestionowanego warunku umownego, Trybunał przypomniał, że WIBOR jest przedmiotem wyczerpujących ram prawnych na poziomie Unii, których przestrzeganie zapewniają właściwe organy krajowe. W związku z tym, o ile wskaźnik referencyjny, taki jak WIBOR, można uznać za zgodny z tymi ramami prawnymi, klauzula, która go zawiera, nie powoduje co do zasady sama w sobie znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta - uzasadniono.
WIBOR nie do podważenia?
WIBOR nie do podważenia. TSUE potwierdza legalność wskaźnika, tak komunikat w sprawie wyroku Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej zatytułował Związek Banków Polskich.
Sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR. Naruszałoby to unijne rozporządzenie BMR. Trybunał przypomniał, że WIBOR jest przedmiotem wyczerpujących ram prawnych na poziomie Unii, których przestrzeganie zapewniają właściwe organy krajowe. W związku z tym, o ile wskaźnik referencyjny, taki jak WIBOR, można uznać za zgodny z tymi ramami prawnymi, klauzula, która go zawiera, nie powoduje, co do zasady, sama w sobie znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta – czytamy w komunikacie.
Trybunał nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość WIBOR-u. Banki realizowały wymogi informacyjne – przekazywały informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu. TSUE potwierdził, że banki nie miały obowiązku informować o metodzie wyznaczania wskaźnika referencyjnego. Obowiązek ten ciąży na administratorze.
TSUE potwierdził, że to administrator ma obowiązek publikować lub udostępniać główne elementy metodologii każdego wskaźnika, który dostarcza, i do których bank może odsyłać konsumenta. Wszelkie dodatkowe informacje przekazane przez bank w danym wypadku nie powinny przedstawiać zniekształconego obrazu tego wskaźnika –podkreśla Związek Banków Polskich i wskazuje, że samo ewentualne naruszenie obowiązków informacyjnych dotyczących zmiennego oprocentowania nie wystarcza do podważenia umowy.
- Nawet w przypadku takiego naruszenia, sąd musi zbadać w drugiej kolejności uczciwość klauzuli. W praktyce oznacza to porównanie oprocentowania z umowy z odsetkami ustawowymi oraz ze stawkami rynkowymi obowiązującymi w chwili zawarcia umowy – napisano w komunikacie.
Wyrok TSUE umocni zatem dotychczasową linię orzeczniczą sądów polskich – dotąd nie zapadł żaden prawomocny wyrok podważający WIBOR lub sposób spełnienia przez bank obowiązków informacyjnych – konkluduje Związek Banków Polskich.
Jak sprawę komentują prawnicy?
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie dotyczącej WIBOR nie przesądza o automatycznej nieważności kredytów opartych na tym wskaźniku, ale potwierdza, że sądy krajowe mogą badać takie umowy. To sedno dzisiejszego rozstrzygnięcia: mimo narracji o „wygranej” banków, temat ochrony konsumentów w kredytach złotowych pozostaje otwarty – uważa Robert Piskor, adwokat z Kancelaria Hantke&Piskor.
Jak podkreśla prawnik, Trybunał wskazał, że sama konstrukcja wskaźnika referencyjnego – takiego jak WIBOR – co do zasady nie jest traktowana jako klauzula abuzywna. W praktyce oznacza to, że mechanizm referencyjny nie został uznany za nielegalny i nie powoduje z automatu upadku umów. - Kluczowe dla oceny pozostaje jednak nie istnienie wskaźnika, lecz standard przejrzystości: zakres, jakość i rzetelność informacji przekazywanych konsumentowi przy zawieraniu umowy oraz to, czy kredytobiorca miał realną możliwość zrozumienia ekonomicznych skutków zmiennego oprocentowania – tłumaczy Robert Piskor.
W jego opinii, orzeczenie nie ogranicza konsumentom prawa do dochodzenia roszczeń przed sądem ani nie zamyka drogi do kwestionowania postanowień umownych. Przeciwnie, sądy krajowe zachowują kompetencję do weryfikacji, czy klauzule dotyczące zmiennego oprocentowania zostały sformułowane jasno, zrozumiale i w sposób uczciwy. Ten aspekt może istotnie wpływać na wiele postępowań już prowadzonych przed polskimi sądami.
- Wyrok pozostawia też przestrzeń do dalszych sporów, m.in. w obszarze roli i sposobu ustalania wskaźnika w konkretnych relacjach umownych. Choć WIBOR nie został „z góry” zakwestionowany, nadal może być analizowany przez pryzmat konkretnych klauzul oraz obowiązków informacyjnych banku. To sugeruje, że linia orzecznicza będzie dalej ewoluować i doprecyzowywać standard ochrony konsumenta – uważa adwokat i wskazuje, że istotne jest również rozróżnienie umów zawieranych przed wejściem w życie rozporządzenia BMR i po jego wejściu. Te dwa reżimy prawne mogą podlegać odmiennej ocenie i z dużym prawdopodobieństwem będą jeszcze przedmiotem kolejnych analiz i sporów.
- W konsekwencji nie jest to rozstrzygnięcie „zamykające” sprawy WIBOR, lecz raczej uporządkowanie ram dalszej oceny i potwierdzenie, że kontrola konsumencka pozostaje w pełni aktualna – ocenia Robert Piskor.
WIBOR przestał być niszową ciekawostką. Widać to po danych z sądów okręgowych
W sądach okręgowych przybywa spraw dotyczących roszczeń z umów bankowych ze zmiennym oprocentowaniem zależnym od stawki referencyjnej WIBOR. Jak podaje serwis Monday News, w 2025 roku wpłynęło ich o ponad 105 proc. więcej niż w 2024 roku. Zdecydowanie najwięcej z nich zarejestrowano w Warszawie – ponad 20% wszystkich w kraju. Z kolei o przeszło 165 proc. wzrosła rdr. liczba załatwionych tego typu spraw. Przy tym część sporów zawieszono do czasu wydania orzeczenia przez TSUE. Już po jego ogłoszeniu, eksperci prognozują dalszy rozwój sytuacji. I tutaj zaczyna się wachlarz różnych scenariuszy – zarówno pozytywnych, jak negatywnych lub neutralnych dla samych konsumentów.
Scenariusz bezpiecznego środka
Nieco inaczej sprawę widzi Piotr Kuczyński, analityk z DI Xelion. Jego zdaniem orzeczenie TSUE jest lepsze dla banków, niż mogły się spodziewać. Potwierdzono, że WIBOR jest nie do zakwestionowania. Gdyby można było go podważyć, to byłaby otwarta droga dla kancelarii prawnych do budowania prawdziwych fortun. W tym przypadku jest to niemożliwe. Nawet jeśli będą niejasne klauzule, to nie nastąpi unieważnienie umowy. Ekspert zwraca uwagę na reakcję sektora bankowego na GPW. Po orzeczeniu indeks WIG-Banki urósł o 0,75%. To niewiele, ale ok. 90% inwestorów oczekiwało takiego rozstrzygnięcia Trybunału. Gdyby było ono niekorzystne dla banków, mielibyśmy potężny spadek.
– Orzeczenie TSUE ogranicza ryzyko systemowe i w pewnym sensie jest tzw. scenariuszem bezpiecznego środka, który oddala wizję natychmiastowego paraliżu finansowego banków. Sam wskaźnik WIBOR nie jest automatycznie nieuczciwy, co oddala scenariusz masowego unieważniania kredytów. Jednocześnie wyrok otwiera drogę do indywidualnego badania przejrzystości klauzul i tego, czy klient faktycznie rozumiał mechanizm zmiennego oprocentowania. A to oznacza, że banki mogą ponosić koszty tam, gdzie zawiodły procedury informacyjne – podkreśla komentuje dr inż. Piotr Komorowski z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Co może sprawdzić sąd
Zdaniem mec. Jakuba Bartosiaka, TSUE umożliwił polskim sądom ocenę umów opartych o WIBOR. Niedawny wyrok dotyczył umowy z 2019 r. Jest to bardzo istotna okoliczność. Banki nie mogą powoływać się na oficjalne uregulowanie WIBOR, skoro nastąpiło ono warunkowo dopiero w 2017 roku, a w pełni – w 2020 roku. – W praktyce umowy z oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR, nawet zawarte po 2017 roku, podlegają ocenie zgodności z dyrektywą 93/13, czyli tzw. dyrektywą konsumencką. Sąd może sprawdzać, czy sposób wprowadzenia go do umowy i okoliczności jej zawarcia nie były nieuczciwe – wyjaśnia ekspert.
Według Piotra Kuczyńskiego, orzeczenie TSUE powinno sprawić, że mniej kancelarii prawnych będzie zachęcać do składania pozwów związanych z WIBOR-em. Oczywiście, będą też takie, które zechcą pozyskać klientów i walczyć z bankami. Zdaniem analityka DI Xelion, wyroki będą w 99% przypadków niekorzystne dla kredytobiorców. Ekspert nie zachęca do sądzenia się w tej sprawie z bankami. Z kolei mec. Bartosiak zwraca uwagę na to, że TSUE faktycznie uznał, iż bank nie musi szczegółowo informować o metodologii ustalania wskaźnika, o ile spełnił wszystkie obowiązki informacyjne. Polskie przepisy są jednak w tym zakresie bardziej rygorystyczne niż dyrektywa. Art. 384 kodeksu cywilnego przewiduje obowiązek dostarczenia regulaminów i podobnych dokumentów. I to właśnie może być podstawą do sporów części kredytobiorców z bankami.
Droga do sporów indywidualnych pozostaje otwarta
– Przewiduję, że orzeczenie TSUE doprowadzi do stabilizacji dynamiki nowych pozwów. Nie ma podstaw do masowych roszczeń, ale jednocześnie nie zostaje zamknięta droga do sporów indywidualnych. Kancelarie prawne mogą zmienić strategię, koncentrując się bardziej na jakości informowania klientów i konstrukcji konkretnych klauzul niż na podważaniu samego WIBOR-u. Banki z kolei mogą przyjąć bardziej selektywne podejście do ugód, ponieważ wyrok wzmacnia ich pozycję negocjacyjną, ale nie eliminuje ryzyka przegrywania części spraw. Ostateczny kierunek rozwoju sporów będzie zależał od pierwszych rozstrzygnięć polskich sądów, które wyznaczą praktyczną interpretację wyroku TSUE – podsumowuje ekspert z UKSW.