Ceny towarów luksusowych są bardziej odporne na inflację

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2022, 22:14
Skupianie się na tym, jak szybujące ceny wpływają na młodych, wykształconych mieszkańców dużych miast, zaburza obraz, który jednoznacznie wyłania się z danych

Kilka tygodni temu pół polskiego internetu miało ubaw po pachy, czytając artykuł „Gazety Wyborczej” o problemach klasy średniej z inflacją. Ten o Pawle, który zamiast na Seszelach będzie musiał spędzić wakacje w Turcji, bo inaczej nie starczy mu na wykończenie 200-metrowego domu pod Warszawą. O dziecku Agaty, które odtąd będzie jadło lody tylko z Żabki, zamiast z cukierni. I o Marku, który nie kupi nowego upragnionego psa do domku z ogródkiem.

To jednak nie młodzi przedstawiciele wyższej klasy średniej z jednym dzieckiem (bo to ich głównie dotyczyły bolączki opisywane we wspomnianym artykule) tracą na inflacji. Badania pokazują, że wzrost cen najbardziej uderza w najuboższych, rodziny wielodzietne, rolników oraz starszych – emerytów i rencistów.

Niskie ceny rosną szybciej

Wynika to przede wszystkim ze struktury wydatków tych grup. Koszyki najbiedniejszych z reguły są mniej zdywersyfikowane. Największy udział mają w nich wydatki na dobra niezbędne i niezastępowalne, takie jak żywność, energia czy woda. Bogatszym łatwiej się dostosować do szybkiego wzrostu cen, bo mają większe pole manewru w swoich decyzjach zakupowych. Dobrze obrazuje to opracowanie Guillema Vidala i Davide Villaniego „Whom Does Inflation Hurts Most?” (Kogo najbardziej boli inflacja?) przygotowane niedawno dla Komisji Europejskiej. Ekonomiści podzielili 17 wybranych europejskich społeczeństw wedle dochodu na pięć kwintyli – od 20 proc. najmniej zarabiających po najbogatsze 20 proc. Okazało się, że w ośmiu krajach UE inflacja w przypadku pierwszego kwintyla była o 2–5 pkt proc. wyższa niż w przypadku piątego. Na przykład we Włoszech wzrost cen płaconych przez najuboższych był o 5,3 proc. wyższy od tych płaconych przez najbogatszych. W sześciu państwach – w tym w Polsce – procentowo inflacja dla obu grup była mniej więcej taka sama. Większe – średnio – obciążenie osób mniej zarabiających to przede wszystkim efekt wzrostu cen energii. We wspomnianych Włoszech 12,7 proc. wydatków niezamożnych idzie na energię, najbogatszych – trzy razy mniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj