Z Bartoszem Staszewskim rozmawia Maciej Miłosz

Głosował pan na Andrzeja Dudę?

Nie. Poparłem kandydata Lewicy.

To dlaczego pan – i szerzej środowisko LGBT – robiliście wszystko, by wygrał kandydat PiS?

Podczas mojego spotkania z Andrzejem Dudą, do którego doszło w połowie czerwca, nie szczędziłem prezydentowi gorzkich słów na temat tego, jakie błędy popełnia on sam i formacja, którą reprezentuje.

Reklama

Nie uważa pan, że słowa prezydenta, iż „próbuje się nam wmówić, że (LGBT – red.) to ludzie, a to jest po prostu ideologia”, były cynicznym zagraniem? Że chodziło o to, by wzburzyć środowiska homoseksualne i tym samym zachęcić do głosowania na niego tych, którzy są niechętni PiS, ale cenią to rozumienie tradycji, o którym mówią rządzący? A wy się w to pięknie wpisaliście?

Nie, bo ludzie mają różne emocje i wrażliwość. Dlatego potępiliśmy słowa prezydenta. Głowa państwa nie może mówić takich rzeczy.

A co środowisko LGBT osiągnęło przez powieszenie tęczowej flagi na figurze Chrystusa na warszawskim Krakowskim Przedmieściu na dzień przed rocznicą wybuchu powstania?

Środowiska LGBT nie mają jednego rzecznika, który musi się tłumaczyć za każdą osobę, która zrobi coś pod tęczową flagą.

To jasne, ale pytam o pana opinię.

Ja się od tego nie odcinam. To wydarzenie pokazało, że jako państwo mamy problem z wrażliwością. To flaga, która nikogo nie znieważa, która nie znieważa uczuć religijnych.

Wiele osób poczuło się jednak dotkniętych. Myśli pan, że to odpowiednie miejsce i symbol do takich manifestacji?

Jeszcze lepszym symbolem jest piękna tęczowa flaga z symbolem Powstania Warszawskiego, która została zniszczona przez naszych przeciwników. Ktoś powinien złożyć zawiadomienie do prokuratury, bo to znaczy, że coś w tym kraju dzieje się złego. W powstaniu ginęły zarówno osoby LGBT, jak i hetero – one wszystkie walczyły o jedno państwo. Przykro mi, że dyskutujemy o czymś innym. To mnie bulwersuje, a nie tęczowa flaga na posągu Chrystusa.

To co jest w takim razie prawdziwym problemem dotyczącym środowiska LGBT?

Na pewno to, że jesteśmy mechanicznie wykorzystywani przez polityków.

W moim przekonaniu bardzo chętnie w tę rolę wchodzicie.

To ciekawe, co pan mówi. W takich krajach jak Francja, Szwecja, Dania, Niemcy czy USA, w których walka o prawa LGBT nie trwała rok, lecz kilkadziesiąt lat, to ta walka była prowadzona na różne sposoby – nie zawsze odbywało się to w sposób kulturalny. A bunt Stonewall w Ameryce w 1969 r.? Po zatrzymaniu aktywistów LGBT przez policję tłum stanął w ich obronie. I od tych zamieszek datuje się początek współczesnego ruchu na rzecz LGBT. Dziś ten gejowski bar jest narodowym pomnikiem historii Stanów Zjednoczonych. Grzecznym czekaniem, aż ktoś nam coś da, to równych praw nie uzyskamy.