"Na razie nie wiadomo, na kiedy spotkanie inauguracyjne nowego ruchu zostałoby przełożone" - informuje we wtorek "Gazeta Wyborcza", dodając, że według jej informatorów "wszystko zależy od decyzji Trzaskowskiego. "Są i głosy, że jest to okazja do lepszego przygotowania inicjatywy i znalezienia odpowiedniejszego terminu na inaugurację ruchu, którego celem byłaby wygrana w wyborach dopiero za trzy lata" - czytamy.

Jak przypomniano, według wcześniejszych planów, nową inicjatywę mieli witać w Gdańsku "przedstawiciele ruchów społecznych, organizacji pozarządowych czy byli opozycjoniści", ale w niedzielę, w momencie gdy po raz drugi uległa awarii linia przesyłowa ścieków do oczyszczalni "Czajka", prezydent Warszawy ogłosił, że zostaje w mieście.

"Jednak awaria +Czajki+ – potężniejsza od tej sprzed roku – może mieć o wiele większe znaczenie dla nowego ruchu, a być może także dla kariery samego Trzaskowskiego. Wszystko wskazuje na to, że nie tylko odwołane zostanie ogłoszenie założeń programowych w trakcie obchodów 40. rocznicy strajków sierpniowych. Miało ono mieć charakter wybitnie symboliczny. Mało prawdopodobne jest, aby doszło do zapowiedzianego na 5 września spotkania inaugurującego powstanie ruchu. Być może awaria +Czajki+ w ogóle utopi całą inicjatywę" - napisano.

Rzecznik PO Jan Grabiec powiedział "GW": "Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła i podejmie ją Rafał Trzaskowski, ale trudno organizować nowy ogólnopolski ruch społeczny, jeśli prezydent ma coś do załatwienia w Warszawie. To oczywiste". Bliski współpracownik Trzaskowskiego poseł Cezary Tomczyk dodał: „Teraz się wszystko waży”.

Gazeta cytuje też innego z polityków Koalicji Obywatelskiej, który przyznał, że "wiarygodność Rafała zależy od tego, jak poradzi sobie z awarią +Czajki+, a nie od tego, jak pięknie będzie przemawiał i jakie wizje przyszłości nakreśli".

Według gazety, "odsunięcie powołania nowego ruchu Trzaskowskiego kilka osób w partii wita zresztą z ulgą". Informatorzy "GW" stwierdzili, że „+nie są to wyłącznie sympatycy Grzegorza Schetyny+, byłego szefa Platformy Obywatelskiej uważanego za wodza nieformalnej wewnętrznej opozycji". Gazeta dodała, że "wielu krytyków przedsięwzięcia wskazuje, że inicjatywa jest przedwczesna, bo kolejne wybory odbędą się dopiero w 2023 roku".