Bielan: Rząd w nowej formule ma działać do końca kadencji [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 września 2020, 07:57
Sala posiedzeń Sejmu
<p>Sala posiedzeń Sejmu</p>/Shutterstock
Jeśli któryś z ministrów odejdzie, to nie dlatego, że negatywnie oceniamy jego pracę. Wtedy odszedłby wcześniej. Dymisje będą efektem zmian strukturalnych – zapewnia w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Adam Bielan, polityk Zjednoczonej Prawicy

Czy prawica jest jeszcze zjednoczona?

Jesteśmy zjednoczeni od 2014 r., dzięki czemu wygrywaliśmy kolejne wybory. Jesteśmy jedynym ugrupowaniem, które będzie samodzielnie rządzić przez kolejną kadencję, nasz kandydat zdobył w ostatnich wyborach prezydenckich 10,5 mln głosów, mamy więc wiele powodów do radości. Przed nami trzy lata bez wyborów, mamy stabilną większość w Sejmie i sprzyjającego nam prezydenta. Jako rząd nie chcemy trwać, ale reformować Polskę. To złożone przedsięwzięcie, dlatego jako Zjednoczona Prawica musimy mieć chwilę na porozumienie się między sobą.

Coś długo nie możecie się dogadać.

W Belgii, w której często bywam ze względu na pracę w Parlamencie Europejskim, rozmowy w sprawie powołania stabilnego rządu toczą się od prawie dwóch lat! Proszę zobaczyć to, co się dzieje w Hiszpanii czy we Włoszech. Nawet Niemcy stoją u progu potencjalnie bardzo głębokiego kryzysu politycznego związanego z sukcesją władzy po kanclerz Merkel. Polska scena polityczna na tym tle jest oazą stabilności. Rozmawiamy od ledwie dwóch tygodni o rekonstrukcji i planie rządzenia na najbliższy rok, a najlepiej na trzy lata. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Teraz po prostu jest najlepszy czas na refleksje, jesteśmy szerokim obozem, bywają różnice programowe, o których czasem trzeba szczerze porozmawiać. Chodzi o uzgodnienie kompromisu, pod którym wszyscy będą mogli się podpisać i którego wdrożenia będzie można egzekwować od wszystkich koalicjantów.

Co jest źródłem sporu?

Premier, który ponosi osobistą odpowiedzialność za działania rządu, oraz prezes Jarosław Kaczyński wyszli z propozycją zmniejszenia liczby resortów i co za tym idzie – powiększenia ministerstw. Celem jest przyspieszenie procesu decyzyjnego. Żyjemy w czasach szybkich zmian geopolitycznych i gospodarczych, w czasach koronawirusa, w najbliższym miesiącach czy nawet latach sytuacja radykalnie się nie zmieni, trzeba więc przełamać niektóre urzędnicze opory i resortowe silosy. Poszczególne resorty i działy można łączyć na różne sposoby, ale wierzę, że osiągniemy w tej sprawie porozumienie. Kolejnym krokiem będzie kwestia podzielenia odpowiedzialności między partnerów koalicyjnych i dopasowania nazwisk. Najpóźniej w ciągu kilku tygodni osiągniemy efekt w postaci kompromisu.

Rozmawiali Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj