Wynik wyborów w Pensylwanii może przesądzić o tym, kto zostanie prezydentem USA. Biden ma pewne 253 głosy elektorskie. Do końcowego triumfu potrzebuje jeszcze 17.

Według stanu na piątek rano czasu lokalnego 78-letni polityk może liczyć w Pensylwanii na 3 295 304 głosy, a ubiegający się o reelekcję Donald Trump na 3 289 717. Różnica przekracza 5 tys.

Rozkład czekających jeszcze na zliczenie głosów znacznie uprawdopodabnia to, że urzędujący prezydent nie zdoła już nadrobić w Pensylwanii strat do Demokraty.

Do przeliczenia pozostały w tym stanie już jedynie karty wyborcze zwrócone pocztowo, a z poprzednich raportów wynika, że w takich pakietach Biden miał przewagę. Zalegające jeszcze głosy dotyczą m.in. hrabstwa Allegheny, w którym położony jest Pittsburgh.

Podane wyniki nie dotyczą tych kart wyborczych przesłanych korespondencyjnie, które dotarły do komisji w Pensylwanii po wtorku, dniu wyborów. Są one przyjmowane do piątku i gromadzone na osobnych stosach; będą zliczane w ostatniej kolejności.

Reklama

Nie wiadomo, ile głosów pozostało do zliczenia w Pensylwanii. "New York Times" szacuje, że jest to ok. 5 proc.; nieoficjalnie podaje się, że odsetek ten może być niższy.

Zapewniająca 20 głosów elektorskich Pensylwania jest często uznawana za najważniejszy z tzw. wahających się stanów. O jej znaczeniu świadczy to, że w kampanii Trump odwiedził ją 13 razy, a Biden - który się w niej urodził - 16. Od 2008 roku każdy kandydat, kto wygrał w Pensylwanii, zasiadał później w Gabinecie Owalnym.

Przed Pensylwanią kandydat Demokratów wysunął się na prowadzenie w piątek nad ranem w zapewniającej 16 głosów elektorskich Georgii. Jego przewaga wynosi obecnie 1097 głosów, przeliczono ponad 98 proc. wszystkich. Wszystko wskazuje na to, że różnica między kandydatami będzie tak minimalna (mniej niż 0,5 pkt proc), że zgodnie z prawem przegrany będzie mógł wnioskować o ponowne liczenie głosów.

Amerykańskie media oceniają, że za wcześnie jest na przyznanie zwycięstwa Bidenowi w Pensylwanii oraz Georgii. Do tej pory z kluczowych wyborczo stanów przyznały Demokracie zwycięstwo m.in. Wisconsin oraz Michigan, walka o wygraną trwa jeszcze m.in. w Arizonie, Nevadzie oraz Karolinie Północnej. W razie zwycięstwa Bidena w Pensylwanii dalsza walka nie będzie miała jednak większego znaczenia dla ostatecznego wyniku.

Zmniejsza się przewaga Bidena w Arizonie

Po raporcie z Arizony nieznacznie zmniejszyła się przewaga w tym stanie kandydata Demokratów na prezydenta USA Joe Bidena nad ubiegającym się o reelekcję Donaldem Trumpem.

Według stanu na piątek rano czasu lokalnego Biden ma o 43 tys. głosów więcej w Arizonie od Trumpa. Do przeliczenia w tym stanie na południowym zachodzie USA pozostało jeszcze ponad 200 tys. głosów. To karty wyborcze odesłane lub przywiezione do lokali wyborczych w ostatnich dniach głosowania przedterminowego - w pakietach tych przewagę dotychczas w Arizonie miał Trump.

W ostatnim z nich, danych z Maricopy, hrabstwa, na które przypada ponad dwie trzecie mieszkańców Arizony, prezydent USA mógł liczyć na 53 proc. Każe to przypuszczać, że Republikanin będzie zmniejszał stratę do Bidena, nie wiadomo jednak, czy zdoła go dogonić.

Arizona - w której w wyborach prezydenckich w 2016 roku triumfował Trump - zapewnia 11 głosów elektorskich.

Jeśli Biden zwycięży w Pensylwanii, to rezultaty głosowania w Arizonie nie będą miały już wpływu na to, kto zwycięży w walce o Biały Domu. Będzie miał wtedy zapewnione 273 głosy elektorskie, a do prezydentury potrzebnych jest co najmniej 270.