Nie zamierzamy wstrzymywać pracy kopalni i elektrowni Turów - podkreślił Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Jak dodał, w poniedziałek "Rada Ministrów przyjęła uchwałę, w której podkreśla, że kopalnia i elektrownia Turów muszą działać, a ewentualne decyzje, czy zapłacimy cokolwiek z bezprawnie nałożonej na nas kary, i to, czy znajdziemy w ogóle odpowiednią formułę prawną - zostaną podjęte przez Radę Ministrów w późniejszym terminie".

Reklama

Premier zaznaczył, że około maja 2022 r. przed TSUE powinien zapaść wyrok w sprawie głównej dotyczącej Turowa. Jak wyjaśnił, chodzi o "prawomocność koncesji, bo tego dotyczą wnioski strony, która nas pozwała".

Szef rządu wyraził też opinię, że cały czas jest szansa na polubowne załatwienie sporu z Republiką Czeską, ale warunkiem jest wycofanie pozwu. Mam nadzieję, że w styczniu negocjacje z Czechami posuną się do przodu, szykujemy się na różne scenariusze, ale nie zamierzmy wstrzymywać produkcji energii elektrycznej w kompleksie Turów - dodał.

Pod koniec lutego 2021 r. Czechy wniosły do TSUE skargę przeciw Polsce w sprawie rozbudowy kopalni Turów Jednocześnie zażądały zastosowania tzw. środka tymczasowego, czyli nakazu wstrzymania wydobycia. Strona czeska uważa, że rozbudowa kopalni zagraża dostępowi mieszkańców Liberca do wody; skarżą się oni także na hałas i pył związany z eksploatacją węgla brunatnego.

W maju TSUE nakazał wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów, Polski rząd się nie zastosował, w związku z czym 20 września Trybunał nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego. Opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie zostanie ogłoszona 3 lutego 2022 r.

Polsko-czeskie negocjacje dotyczące kopalni Turów rozpoczęły się w czerwcu. Rozmowy zostały przerwane 30 września, a 5 listopada, wznowione, jednak później nie były kontynuowane. Według ostatnich informacji resortu klimatu, czeski rząd nie odpowiedział na ostatnią ofertę Polski.

Premier: Nie wierzę w sprawiedliwe wyroki TSUE

Niestety muszę powiedzieć, że nie wierzę w sprawiedliwe wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czego najlepsze dowody mieliśmy w drugiej połowie zeszłego roku - powiedział podczas wtorkowej konferencji premier Mateusz Morawiecki proszony o komentarz do skargi, jaką Polska i Węgry złożyły na mechanizm warunkowości przy przydzielaniu unijnych środków.

Złożone przez rządy Polski i Węgier skargi do TSUE dotyczą decyzji z grudnia 2020 roku. Liderzy państw UE porozumieli się wtedy w sprawie wieloletniego budżetu, funduszu odbudowy oraz mechanizmu warunkowości.

"Trybunał Sprawiedliwości z Luksemburga czyli ten unijny, to trybunał, który przywłaszcza sobie coraz to nowe kompetencje. Kompetencje w artykule 19 traktatu zostały określone, także dla wymiaru sprawiedliwości w sposób bardzo konkretny. One powinny pozwalać poruszać się w granicach przyznanych w traktatach kompetencji, czyli nie wolno wychodzić poza te kompetencje" - powiedział premier.

Szef rządu powiedział, że Polska jest przygotowana na to, aby walczyć o nasze racje i środki używając wszystkich możliwych środków na forum europejskim.

Morawiecki powiedział też, że niezależnie od tego co nastąpi, Polski wzrost gospodarczy będzie zaskakiwał bardzo pozytywnie.

Według Polski rozporządzenie dotyczące mechanizmu warunkowości wprowadza polityczną ocenę państw członkowskich na podstawie nieskonkretyzowanych zasad i nie określa żadnych mierzalnych kryteriów spełnienia warunków państwa prawnego. Dodatkowo Polska wychodzi z założenia, że UE nie powierzono żadnych kompetencji kontrolnych w procesie stanowienia prawa krajowego i wykonania trójpodziału władzy ani w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym uzależnienie finansowania państw członkowskich od spełniania zasad, których nie ma w traktatach, byłoby naruszeniem norm prawnych Unii.