Tomczyk przedstawił w czwartek w Sejmie okresowe sprawozdanie z działań zespołu badającego prace podkomisji smoleńskiej.

Poinformował, że w toku prac zespół dotarł do korespondencji Prokuratora Krajowego i Prokuratora Generalnego z Antonim Macierewiczem oraz Mariuszem Błaszczakiem. „To jedna z najbardziej bulwersujących spraw, na jakie natrafiłem podczas mojej kilkunastoletniej pracy w parlamencie i w rządzie” – powiedział.

Jak mówił Tomczyk, w 2016 r. Prokura Krajowa udostępniła, stanowiące dowody w śledztwie, elementy i części samolotu Tupolew 154-M podkomisji smoleńskiej. „Prokuratura przekazała komisji 23 elementy Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Z raportu wewnętrznego wynika, że dowody zostały przejęte bez żadnego sprawozdania” – zaznaczył.

Wiceszef MON poinformował, że części Tupolewa zostały zdeponowane w siedzibie podkomisji na ul. Klonowej w Warszawie, a 5 z 23 elementów wysłano do badań do Wojskowej Akademii Technicznej.

Reklama

„Wiecie, co stało się z dowodami rzeczowymi? Zostały zniszczone w toku badań” – podkreślił Tomczyk. Jednak - jak dodał - najbardziej bulwersujący jest fakt, że "pozostałe 18 części oryginalnego samolotu Tupolew, który roztrzaskał się pod Smoleńskiem, podkomisja zgubiła". "Te dowody zniknęły i pan Macierewicz doskonale o tym wiedział” – stwierdził Tomczyk.

Wiceszef MON poinformował również, że od 2020 roku, prokuratura wielokrotnie zwracała się do Macierewicza o zwrot dowodów, ale wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi. "W międzyczasie odbywa się postępowanie przed sądem. Sąd Okręgowy w Poznaniu 27 maja, wyrażając zgodę PK na udostępnienie podkomisji materiałów, zajmuje się również tymi sprawami. Jest prawomocny wyrok sądu, z którego Antoni Macierewicz nic sobie nie robi” – stwierdził.

Kolejne pisma prokuratury z prośbą o zwrot dowodów, jak mówił Tomczyk, wysyłano zarówno do Macierewicza, jak i b. szefa MON Mariusza Błaszczaka. „Zacytuję jedno z pism z-cy Prokuratora Generalnego: +Nieprzekazanie dowodów stanowi utrudnianie śledztwa Prokuraturze Krajowej i odmowę realizacji prawomocnych orzeczeń Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu. W przypadku nieprzekazania żądanych materiałów prokuratura będzie zmuszona do podjęcia działań zgodnych z przepisami Kodeksu postępowania karnego” – odczytał Tomczyk.

Ostatnie pismo w sprawie zwrotu skierował b. prokurator krajowy Dariusz Barski bezpośrednio do Błaszczaka. Barski zwrócił się do b. szefa MON z prośbą o spowodowanie zwrotu dowodów rzeczowych. „Te pisma będą dowodami w tej sprawie” – oświadczył Tomczyk. „Zniszczono i zagubiono dowody pierwotne ws. katastrofy smoleńskiej. Prokuratura nie potrafiła przez siedem lat wyegzekwować chociażby informacji o tym, co się z tymi dowodami stało” – mówił.

Tomczyk podkreślił też, że prokuratura rozważała nawet przeszukanie siedziby podkomisji Antoniego Macierewicza przy użyciu Żandarmerii Wojskowej. „Szkoda, że do tego nie doszło” – dodał.

Jak ironizował, ludzie, którzy „tak bardzo dążyli do prawdy”, czyli Jarosław Kaczyński oraz Antoni Macierewicz, doprowadzili do zniszczenia pierwotnych dowodów. „Zrobili to w pełnej świadomości, posiadając pełną wiedzę. Pozostaje zadać pytanie, czy to jest zaniedbanie, głupota, czy może celowe działanie?" – mówił.

Tomczyk poinformował też, że szef MON pilnie zwróci się do prokuratora prowadzącego sprawę w celu podjęcia niezwłocznych działań zmierzających do wyegzekwowania żądań prokuratury. „MON będzie wnioskowało o podjęcie działań prawnego karnych mających na celu ustalenia osób odpowiedzialnych za te działania, a w konsekwencji pociągnięcia ich do odpowiedzialności” – oświadczył.

Podczas debaty Antoni Macierewicz zarzucił Tomczakowi kłamstwo. „Wiceminister wie, że to, co opisywał, zdarzyło się wtedy, kiedy byłem szefem MON, a nie członkiem podkomisji. Nie zostały zniszczone żadne dokumenty ani żadne materiały dowodowe” – oświadczył.

Jak mówił, części Tupolewa zostały przekazane do amerykańskiej firmy NIAR, by mogła dokonać analizy struktury samolotu. „Chodzi o malutkie kawałki samolotu mniej więcej między 5 a 6 cm” – dodał. Macierewicz podkreślił, że przekazał te informacje prokuraturze.

Z kolei wiceszef klubu KO Dariusz Joński stwierdził, że podkomisja to było „kosztowne wariactwo jednego człowieka, który aż tyle w Polsce zniszczył”.

Cytując Pawła Wrońskiego, powiedział: „Gdy rosyjski szpieg likwiduje polski wywiad i kontrwywiad, to zdarzenie z gatunku groteski. Fakt, że dzieje się to pod patriotycznymi hasłami Macierewicza kategorię groteski przekracza” – oświadczył Joński.

Stwierdził również, że to „kosztowne szaleństwo” zafundował Polakom prezes PiS Jarosław Kaczyński i jego słabość do Antoniego Macierewicza. Kaczyński, jak kontynuował Joński, doskonale wiedział, że nie ma zadania, którego Macierewicz się nie podejmie. „Nie było absurdu, którego by nie zbadał” – ocenił. To właśnie dlatego, w ocenie Jońskiego, Macierewicz przez lata był nietykalny.

„Od nas zależy czy tak go pozostawimy, czy zostanie rozliczony za to wszystko co zniszczył. Zrobię wszystko, by ustalić ile kosztował Polskę Antoni Macierewicz i nie chodzi tylko o wielkie pieniądze” – zapewnił.

Posłanka PiS Joanna Lichocka powiedziała, że z zadziwieniem przyjmuje, „jak bardzo rząd wierny jest linii Putina”. „Wtedy nie mieliście odwagi zająć się tą katastrofą. Pokornie przyjęliście raport Rosjan. Dziś, kiedy wszyscy wiedzą, że Putin jest mordercą, powtarzacie to samo. Występujecie przeciwko tym, którzy mówią, że nie była to wina polskich pilotów. Może posłuchalibyście prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego, który nie ma wątpliwości, że był to zamach” – oświadczyła.

Urszula Nowogórska (PSL) zwróciła się do wiceszefa MON z pytaniem, "czy to prawda, że do badań komisji został zadysponowany sprawny, wyremontowany samolot, wart ok. 40 mln? Jeśli tak, kto wydał taką dyspozycję?” – pytała.

Poseł Lewicy Tadeusz Tomaszewski stwierdził, że informacje przedstawione przez Tomczyka stawiają w nowym świetle zaniedbania Macierewicza jako szefa podkomisji. „Zaniedbania te, prowadzące do utrudniania śledztwa muszą budzić reakcję organów państwowych. Skoro sąd w Poznaniu zajmował się tą sprawą, to była okazja, by przekazać dokumenty, o których mówił Antoni Macierewicz” – oświadczył.

Trela zwrócił się do Tomczyka z pytaniem, czy po przejęciu siedziby podkomisji odnaleziono ślady po zagubionych elementach.

Barbara Bartuś (PiS) oceniła natomiast, że rząd zamiast działać przeprowadza audyty. „Co zamierza zrobić rząd, by przejść do prawdziwego wyjaśnienia przyczyn tragedii z 2010 r., czy zostaniecie przy rosyjskim raporcie?” – pytała posłanka.

Tomczyk, odnosząc się do słów Macierewicza, zapewnił, że ma możliwość weryfikacji faktów. „Tak się składa, że mam tu umowę z NIAR i okazuje się, że to pan ją podpisał” – mówił, zwracając się do Macierewicza. Dodał, że Macierewicz został przewodniczącym podkomisji w styczniu 2018 roku, zatem nie mógł być wtedy ministrem obrony narodowej.

Powołując się na inne pismo wysłane przez Macierewicza do prokuratury, Tomczyk powiedział, że sam Macierewicz wskazuje w nim nazwisko osoby, którą obwinia za zagubienie elementów. „To jeden z ekspertów podkomisji, który jak się okazuje, trzymał część dowodów w domu. Wiemy, to z dowodów zebranych przez administrację Mariusza Błaszczaka” – dodał.

Autorka: Daria Al Shehabi