Kightley z NBP: Podnoszenie stóp procentowych w sytuacji niepewności byłoby dużym błędem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 lipca 2021, 13:10
nbp
<p>NBP</p>/fot. materiały prasowe
Byłoby dużym błędem podnoszenie stóp procentowych. Jesteśmy cały czas w niepewności, nie wiemy, co dalej z gospodarką i co dalej z pandemią – powiedziała I zastępca prezesa NBP Marta Kightley podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

„Byłoby dużym błędem podnoszenie stóp procentowych. Jesteśmy cały czas w niepewności, nie wiemy, co dalej z gospodarką i co dalej z pandemią. Wiemy, że będziemy mieli na jesieni kolejną falę epidemii, bo przyjdzie wariant delta. Nie wiemy, jak to wpłynie na gospodarkę, choć mamy nadzieję, że wpływ tej fali będzie mniejszy niż poprzednich” – powiedziała Marta Kightley.

Zwróciła uwagę, że już w poprzednim roku w lecie wydawało się, że epidemia przemija. „Tymczasem przyszła fala jesienna, której skutki były znacznie bardziej dramatyczne niż wiosennej. Jest wariant delta, pojawił się wariant lambda, podnoszenie stóp w sytuacji tak dużej niepewności byłoby błędem” – powiedziała pierwsza wiceprezes NBP.

Marta Kightley stwierdziła także, że w polskiej gospodarce nie pojawiły się tzw. efekty drugiej rundy.

„Nie było efektów II rundy i mamy przekonanie, że jej nie będzie. Nie będzie, to rośnie produktywność i w efekcie jednostkowe koszty pracy nie rosną silnie” – stwierdziła.

Zwróciła uwagę, że nadal istnieją bufory na rynku pracy. Aktywność zawodowa osób młodszych oraz starszych, powyżej 45. roku życia, jest w Polsce niższa niż w krajach UE, a przy wzroście płac ta aktywność powinna rosnąć. Do tego dochodzi jeszcze napływ pracowników z Ukrainy, których obecnie jest więcej niż było przed pandemii.

„Odczyt dla wzrostu płac to 10 proc., ale z tego 4 proc. to efekt bazy. Płace rosną wolniej niż przed pandemią” – powiedziała.

Marta Kightley zwróciła uwagę, że widoczny w danych przyrost oszczędności koncentruje się w grupie zamożnych gospodarstw domowych, które mają niską skłonność konsumpcji. To oznacza, jej zdaniem, że nie będzie silnego impulsu popytowego.

Jak dodała, aktywność gospodarcza dopiero się odbudowuje po pandemii, ale PKB w I kwartale był nadal niższy niż przed pandemia, niższa była konsumpcja, podobnie zatrudnienie i dynamika wynagrodzeń. Dodała też, że 300 tys. miejsc pracy jest nadal dofinansowywanych z pomocy publicznej.

"Próba szybkiego obniżenia inflacji wiązałaby się dzisiaj z ryzykiem pojawienia się istotnych kosztów dla stabilności makroekonomicznej i finansowej” – powiedziała.

Marta Kightley powiedziała także, że w tym roku NBP zdecydował się na zmianę w zasadach inwestowania rezerw walutowych. Stwierdziła, że bank centralny zdecydował się na uzyskanie ekspozycji na rynki akcji poprzez futures na najważniejsze indeksy giełdowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj