Chris Niedenthal: Na demonstracjach widzę ludzi zatroskanych o przyszłość [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 grudnia 2020, 07:00
Wybory 1989. Jaruzelski z żoną Barbarą / Fot. Chris Niedenthal
<p>Wybory 1989. Jaruzelski z żoną Barbarą / Fot. Chris Niedenthal</p>/Archiwum Chrisa Niedenthala
Nie uwieczniam współczesnych samozwańczych dyktatorów, ale skutki ich działań - z Chrisem Niedenthalem rozmawia Estera Flieger.

Gra pan jeszcze na perkusji?

Chris Niedenthal fotograf, współpracował m.in. z magazynami „Newsweek” (w 1978 r. został jego korespondentem w Polsce), „Time”, „Der Spiegel” i „Forbes”. W 2006 r. pod honorowym patronatem prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyszedł jeden z jego albumów: „13/12. Polska stanu wojennego”. Laureat World Press Photo w 1986 r.: Przez ostatni rok to było trudne, bo nie mogłem spotykać się z kolegami. Szkoda. Bo to świetne hobby.

Czy perkusję i fotografowanie coś łączy?

Na pierwszy rzut oka nie. Na drugi też niekoniecznie…

A jeśli przyjrzeć się bliżej?

Grając na perkusji, trzeba wiedzieć, kiedy uderzyć. Podobnie jest z robieniem zdjęć.

Ma pan pół miliona slajdów w domu.

Jeśli nie więcej.

Bo ile to już lat za obiektywem?

Z „Newsweekiem” zacząłem współpracować w 1978 r.

Przez te ponad 40 lat fotografia się zmieniła.

Wciąż przyzwyczajam się do cyfry. Ale slajdy mają to coś, czego zdjęcia cyfrowe nigdy nie będą miały.

A jaka jest teraz rola fotografa w świecie, w którym każdy ma smartfona?

Ktoś może się upierać, że zawód fotografa nie ma racji bytu, bo smartfon właściwie sam robi zdjęcia. Ale my mamy inną wrażliwość i spojrzenie na świat, a więc inaczej go fotografujemy, bo odmiennie o nim myślimy. Choć, rzeczywiście, niektórzy robią dobre zdjęcia smartfonami. A czy to nam zagraża? Nie, bo zawsze będzie miejsce dla profesjonalistów. Imponujące jest natomiast to, co widzę podczas demonstracji – wszyscy uczestnicy trzymają w rękach smartfony. To ułatwia nam, fotografom, pracę, bo trudno byłoby nas wszystkich zatrzymać za robienie zdjęć.

Jak to?

Mniej rzucamy się w oczy. Nikt nie może mieć pretensji do fotografów, bo wszyscy robią zdjęcia. Puszczam wodze wyobraźni i zastanawiam się, co by było, gdyby w stanie wojennym, podczas którego obowiązywał zakaz fotografowania, ludzie mieli telefony z aparatami?

Przyjechał pan do Polski w 1973 r.

W maju. Pociągiem. Chciałem samochodem, ale się zepsuł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj