Ilu lekarzy powinno być w Polsce?
Dobre pytanie, które rzadko pada w przestrzeni publicznej: ilu tak naprawdę potrzebujemy lekarzy, ratowników, pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych. Już teraz kształcimy więcej osób, bez szkody jakościowej. Ile docelowo chcemy mieć personelu medycznego? Budowane są mapy zapotrzebowania na pracowników medycznych…
Reklama
I?
Jest problem metodologiczny ‒ są spory nawet co do tego, ilu mamy obecnie lekarzy. Inne dane ma Naczelna Izba Lekarska, inne Główny Urząd Statystyczny, inne podaje Narodowy Fundusz Zdrowia. Ale na pewno chcemy, żeby było ich więcej. I jest to obecnie jedno z największych wyzwań, bo ich liczba wpływa na jakość i dostępność usług, jak również na budżety szpitali.
No dobrze, to ilu ich chcemy? 140 tys., 160 tys., 200 tys.?
Wskaźnikiem jest średnia unijna ‒ wynosi 3,6 lekarza na tysiąc mieszkańców, ale nawet to jest problematyczne, bo nie wiemy, jak wypadamy teraz na tym tle. W zależności od wyliczeń nasz wskaźnik wynosi między 2,4 a 3,1. Na razie porządkujemy kwestię liczby lekarzy, jaka wynika z danych publikowanych w OECD, czyli w międzynarodowych analizach. I mamy nadzieję, że te nowe dane będą bardziej aktualne. Tym bardziej że obecnie mamy 3 tys. więcej przyjętych studentów niż w 2015 r.
W międzynarodowych statystykach lepiej wypadniemy?
Tak, bo mamy więcej ‒ niż jest obecnie sprawozdawane ‒ czynnych zawodowo lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem, tylko tacy lekarze interesują OECD w prowadzonych statystykach. Ale wiadomo, że i tak musimy zwiększyć liczbę.
Jak?
Zwiększyliśmy liczbę miejsc na uczelniach medycznych. Włączyliśmy też do kształcenia kadry uniwersytety ogólne, które otworzyły kierunek lekarski ‒ jak w Rzeszowie, Zielonej Górze, Kielcach, Opolu, ale również cztery uczelnie prywatne.
Wprowadziliście też możliwość otwierania kierunków lekarskich przez szkoły zawodowe.
Na razie nie mamy żadnego wniosku, ale potencjał jest w ok. 30 szkołach. Nie wiemy, ile z nich się zdecyduje.
To już budziło wątpliwości, jeśli chodzi o jakość kształcenia.
I to jest zła perspektywa: bo my cały czas pilnujemy jakości. Proszę pamiętać, że koncepcja ta ostatecznie dostała akceptację większości parlamentarnej, w tym również części opozycji. Jednocześnie skończyliśmy prace nad zmianami standardów kształcenia. Stworzyliśmy m.in. listę 45 umiejętności praktycznych, których samodzielnego i prawidłowego wykonywania student w każdej uczelni będzie musiał się nauczyć. I nie są to umiejętności typu zmierzenie temperatury ciała, tylko np. udrożnienie dróg oddechowych, wykonanie i interpretacja badania USG w nagłych stanach zagrożenia życia czy prowadzenie czynności resuscytacyjnych. Umiejętności praktyczne będą również weryfikowane egzaminem praktycznym. Co szczególnie ważne, przewidujemy zmniejszenie o 100 godzin zajęć teoretycznych, które zwykle odbywają się na pierwszych dwóch latach studiów.