Nasza najbliższa sąsiadka jest trzecim po Słońcu i Księżycu najjaśniejszym obiektem na niebie. Można ją zobaczyć nad wschodnim horyzontem przez około trzy godziny przed wschodem Słońca i po jego zachodzie nad zachodnim horyzontem.

Astronomowie zakwalifikowali Wenus jako planetę skalistą, a ze względu na podobną wielkość, masę i skład chemiczny często nazywana jest bliźniaczką Ziemi. Atmosfera Wenus jest jednak zupełnie odmienna od ziemskiej. Jest najgęstszą ze wszystkich jakie otaczają planety skaliste w Układzie Słonecznym i składa się przede wszystkim z dwutlenku węgla. Warstwa chmur kwasu siarkowego odbijających światło uniemożliwia obserwację jej powierzchni z kosmosu w świetle widzialnym.

Reklama

Z badań przeprowadzonych w 2019 roku między innymi przez fizyka Michaela Way’a z NASA Goddard Institute for Space Science w Nowym Jorku wynika, że na Wenus przez miliardy lat prawdopodobnie utrzymywały się stabilne temperatury, a woda była w stanie ciekłym. Jednak nieznana naukowcom katastrofa spowodował gwałtowne zmiany na planecie. Teraz Wenus jest w większości martwą planetą z toksyczną atmosferą 90 razy grubszą niż nasza planeta macierzysta, a temperatury powierzchni sięgają 864 stopni Fahrenheita (462 stopni Celsjusza).

Nazwa sondy DAVINCI to akronim angielskich słów: Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble gas, Chemistry and Imaging, czyli Badanie w głębokiej atmosferze Wenus gazu szlachetnego, chemii i obrazowanie. Będzie to pierwsza misja, która zbada Wenus nie tylko z kosmosu ale dotrze do jej powierzchni w czerwcu 2031 roku przeprowadzi tam szereg badań. To latające laboratorium chemiczne będzie badać różne elementy atmosfery i klimatu Wenus oraz wykonywać pierwsze zdjęcia ruchów tektonicznych planety. Specjalistyczne przyrządy zmapują powierzchnię Wenus i określą skład przypominających góry wyżyn planety.

„Ten zestaw danych chemicznych, środowiskowych i obrazowania pokarze jak wygląda warstwowa atmosfera Wenus i jej interakcji z powierzchnią gór Alpha Regio, które są dwa razy większe od Teksasu” – powiedział w oświadczeniu Jim Garvin, dyrektor DAVINCI i główny naukowiec w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland.

„Te pomiary pozwolą nam ocenić historyczne aspekty atmosfery, a także odkryć unikalne rodzaje skał na powierzchni, takie jak granity, a także szukać charakterystycznych cech krajobrazu, które mogłyby nam powiedzieć o erozji lub innych procesach formacyjnych”.

Dzięki badaniu gazów i składników wody w najgłębszej atmosfery misja może odpowiedzieć na pytanie czy na powierzchni Wenus w przeszłości istniał ocean. Nasza sąsiadka mogła być pierwszym zamieszkałym światem w naszym Układzie Słonecznym, z oceanem i klimatem podobnym do Ziemi – ale coś się stało, że zmieniła ją w planetę o temperaturach wystarczająco wysokich, by stopić ołów.

DAVINCI kilkakrotnie przeleci nad Wenus, a następnie zrzuci na powierzchnię sondę zanurzeniową z wyposażoną w pięć wyjątkowych instrumentów. Aparatura będzie opadała na powierzchnię Wenus przez około godziny. Na wysokości około 67 kilometrów nad powierzchnią odrzuci termiczną osłonę, co umożliwi pobranie próbek i przeanalizowanie gazów atmosferycznych. Po przebiciu się przez linię chmur na wysokości 30 500 metrów sonda zrobi również setki zdjęć powierzchnią.

Sonda wyląduje w górach Alpha Regio. Naukowcy nie oczekują, że po przyziemieniu próbnik będzie nadal działał. „Wszystkie wymagane dane naukowe zostaną zebrane przed lądowaniem na powierzchni,” – powiedziała Stephanie Getty, zastępca głównego badacza z Goddard. „Jeśli +przeżyjemy+ lądowanie z prędkością około 25 mil na godzinę (11 metrów na sekundę), moglibyśmy mieć do 17-18 minut operacji na powierzchni w idealnych warunkach”.