Chwila nieuwagi i zakupy na setki złotych
Popularnym, ale niestety szkodliwym trendem w ostatnich latach jest oddawanie dziecku telefonu w myśl zasady "byleby się czymś zajęło". Samo granie nie jest tutaj niczym złym, bo realny problem leży w tym, w jakich grach pociecha spędza swój wolny czas.
Najczęściej najbardziej powszechne jest to, że dzieciom, zamiast komputerów czy konsol, daje się telefony. W końcu te każdy ma w kieszeni i idealnie sprawdzają się jako zabijacz czasu w komunikacji miejskiej, urzędzie czy restauracji.
Na nieszczęście wielu rodziców, to właśnie gry mobilne mają najbardziej agresywne metody monetyzacji. Stale bombardują one swoich odbiorców reklamami czy różnego rodzaju technikami manipulacyjnymi, zachęcającymi do zakupów. W przypadku dorosłego i względnie ukształtowanego człowieka to nie jest problemem, bo jest on w stanie takim działaniom się po prostu oprzeć. Gorzej, jeżeli na ekspozycję takich wystawiane są dzieci, które nie umieją sobie radzić z nachalną promocją dodatkowych zakupów.
Dziecko stale stymulowane komunikatami o nowych skórkach, przyśpieszaczach czasu lub metodach na pominięcie trudniejszych poziomów, prędzej czy później poczuje potrzebę wydania pieniędzy. W takich sytuacjach słowa rodziców, ich rekomendacje czy zakazy często na niewiele się zdają, bo taka pokusa i chęć progresu jest silniejsza od strachu.
Wówczas wystarczy w zasadzie chwila nieuwagi, którą wykorzysta zdesperowany małoletni. Poskutkuje tym, że z naszego konta może zniknąć od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy złotych, które powędruje na konto deweloperów danej produkcji mobilnej. Czy jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to możemy jakkolwiek temu zaradzić?
Czy dzieci mogą legalnie kupować przedmioty w grach? Co na to prawo?
Zgodnie z prawem, które obowiązuje w Polsce, możliwości dokonywania zakupów przez dzieci zależne są przede wszystkim od wieku dziecka. W tej sytuacji kodeks cywilny dzieli małoletnich na dwie grupy.
1. Poniżej 13 roku życia - w tej sytuacji dziecko nie ma zdolności do tzw. czynności prawnych. Oznacza to, że nie może samodzielnie dokonywać zakupu, a to oznacza, że umowa co do zasady jest nieważna. Wyjątkiem są tutaj drobne i bieżące sprawy życia codziennego.
2. W wieku od 13 do 17 lat - w przypadku tej grupy wiekowej zdolność do czynności prawnych jest ograniczona. Bez zgody rodzica możliwe są tylko drobne, codzienne zakupy. Większe wydatki wymagają zgody rodzica.
No dobrze, ale czy w tej sytuacji lootboxy, waluta premium czy skórki za kilkaset złotych można uznać za "drobną lub codzienną sprawę"? Co do zasady raczej nie i to właśnie jest argument, który może stać za żądaniem zwrotu takiej transakcji. Trzeba jednak pamiętać, że granica owych "drobnych wydatków" nie jest ograniczona kwotowo i ocenia się ją w konkretnej sytuacji.
Jednocześnie jest od tego wyjątek, a dokładniej kieszonkowe. Nastolatek może swobodnie wydawać pieniądze, które zostały mu oddane do swobodnego użytku. Jeśli więc na jakimś etapie dojdzie do wniosku, że chce wydać wszystkie swoje oszczędności na gry mobilne, to procedura odzyskania pieniędzy jest mocno utrudniona.
Jak odzyskać pieniądze, kiedy dziecko wydało za dużo na gry?
Jeśli już doszło do sytuacji, w której dziecko lub nastolatek, wbrew naszej wiedzy, obciążył konto takimi zakupami, trzeba działać niemal od razu. Każda godzina zwłoki lub zastanawiania się może oznaczać mniejszą szansę na zwrot.
W przypadku wiele zależy także od platformy, na której dziecko gra i dokonało zakupu. Jeśli zakup odbył się na telefonie z systemem Android, wystarczy wejść w historię zamówień w Google Play i dla każdej takiej transakcji wybrać opcję "Poproś o zwrot środków", a jako powód wskazać przypadkowy zakup.
Na telefonach marki Apple można to zrobić poprzez stronę reportaproblem.apple.com. Tam wybrać opcję "Poproś o zwrot" i wskazać, że zakup został dokonany przez dziecko bez zgody rodzica.
A co jeśli zakup dokonany został np. na telefonie z Androidem a autoryzacja przeszła na telefonie z systemem iOS? W takich sytuacjach reklamacja najpierw powinna się odbywać tam, gdzie dokonano zakupu, a więc na telefonie, na którym jest gra.
Co zrobić, jeśli sklep odmawia zwrotu za mikropłatności?
Nawet jeśli zareagujemy szybko, to nie musi oznaczać, że dany sklep przystanie na naszą prośbę i zwróci nam pieniądze. Co więcej, niektóre platformy zastrzegają sobie, że przy powtarzających się wnioskach mogą odmawiać reklamacji, uznając to za nadużycie.
W takich sytuacjach warto, aby po pierwszym incydencie zablokować dalsze zakupy dzieci. Jeśli nadal chcemy dochodzić zwrotu, możemy także zwrócić się do banku, wskazują na nieautoryzowaną transakcję kartą. Przy takim zgłoszeniu pomaga dokładne i rzeczowe wskazanie, kto dokonał zakupu, ile ma lat i przede wszystkim wskazać, że rodzic nie wyraził na to zgody.
Jest to ostatnia szansa na uzyskanie zwrotu przed ewentualnym wejściem na drogę sądową. Ta jest oczywiście możliwa i na całym świecie znane są przypadki, gdzie rodzice wygrywali. Trzeba jednak mieć na uwadzę, że potencjalny spór sądowy o kilkaset złotych może mijać się z celem.
Jak zapobiegać nieautoryzowanym zakupom przez dzieci w grach?
Dotychczas omówiliśmy jedynie sposoby, w jakie można działać, kiedy już dojdzie do takich nieplanowanych zakupów. Najlepszym jednak sposobem jest po prostu takich sytuacji unikać. Wszystkie duże platformy oferują narzędzia, które pozwalają zahamować zakupowe zapędy najmłodszych.
W przypadku sprzętów Apple (iPhone i iPad) wystarczy założyć chmurę rodzinną i włączyć funkcję "Pytaj o pozwolenie". W takich sytuacjach każdy zakup dziecka wymaga akceptacji rodzica.
Na telefonach z systemem Android, w ustawieniach Google Play istnieje możliwość włączenia autoryzacji każdego zakupu. Jest to dość dobre rozwiązanie, choć o wiele lepsze jest założenie dziecku osobnego konta w usłudze Family Link.
Złotą zasadą jest także niedawanie zbyt małemu dziecku telefonu z podpiętą kartą. Systemy mogą być zawodne, dzieci mogą znaleźć sposób na obejście zabezpieczeń i nadal dokonywać zakupów. W przypadku starszych dzieci rozwiązaniem jest własny telefon, ale przede wszystkim rozmowa.
Nawet najlepsze zabezpieczenia nie zastąpią w takich sytuacjach rozmowy rodzica z dzieckiem. Można mu nie tylko wytłumaczyć, dlaczego mikropłatności bywają szkodliwe, ale przede wszystkim wskazać alternatywy do gier, których celem nie jest dawanie frajdy, a zarobek poprzez żerowanie na tanich instynktach najmłodszych.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.
