Czy dziedziczka fortuny o statusie celebrytki może cokolwiek wiedzieć na temat skrajnej biedy? To pierwsze pytanie, które nasuwa się każdemu, kto słyszy, że Nicola Peltz-Beckham, córka miliardera i synowa słynnej power couple, której zamarzyła się kariera w Holly wood, w swoim debiucie reżyserskim mierzy się z problemami zubożałych mieszkańców peryferii Ameryki. Ci, którzy są ciekawi, jak celebrytka z finansowej stratosfery wyobraża sobie świat na nizinach społeczeństwa, raczej nie będą zaskoczeni – „Lola” jest nasycona tyloma stereotypami i kliszami, że trudno o lepsze określenie niż: kicz totalny. „Ten film jest tak zły, jak myślicie” – uprzedza recenzentka „Guardiana” Kathy Ruth Ashcraft.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ »

Reklama