Niemcy znów mają problem z Polską. Inaczej widzą miliardy dla Ukrainy

Niemcy znów mają problem z Polską. Inaczej widzą miliardy dla Ukrainy
Niemcy znów mają problem z Polską. Inaczej widzą miliardy dla Ukrainy/East News
Unia Europejska znów stanęła przed finansową ścianą, a na unijnych korytarzach rozgorzała bitwa o gigantyczne pieniądze. Chodzi o 6,6 mld euro z Funduszu Pokojowego, które po miesiącach dyplomatycznego pata w końcu udało się odblokować. Sukces okazał się jednak początkiem nowego kryzysu, bo Niemcy i Polska zupełnie inaczej widzą przyszłość tych środków, a kompromisu na horyzoncie nie widać.

Wszystko zaczęło się od niespodziewanego przełomu w Budapeszcie, gdzie nowy rząd premiera Pétera Magyara zdecydował o zakończeniu dwuletniego weta. Gdy unijny skarbiec wreszcie się otworzył, szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas wyszła z propozycją, która zaskoczyła kraje najmocniej zaangażowane w pomoc Kijowowi.

Węgry kończą weto. Przełom w Budapeszcie otwiera unijny skarbiec

Plan zakłada, że aż 90 proc. odblokowanej kwoty ominie narodowe budżety i popłynie bezpośrednio na Ukrainę, m.in. na zakupy nowego sprzętu i szkolenia żołnierzy. Na stole dla państw, które opróżniły własne magazyny na rzecz pomocy Ukrainie, zostawiono skromne 10 proc.

Problem w tym, że unijna księgowość od dawna się nie spina. Kraje członkowskie wydały na sprzęt dla Ukrainy ponad 43 mld euro. Bruksela na papierze jest im winna blisko 13 mld, ale w kasie ma tylko połowę tego. Taki układ musiał doprowadzić do potężnego zderzenia interesów.

W samym centrum tego finansowego cyklonu znalazła się Polska, która kategorycznie odrzuciła brukselski projekt. Warszawa, wspierana przez Słowację, czuje się po prostu pokrzywdzona. – To próba zmiany reguł gry w trakcie samej gry. Będziemy walczyć o każde euro – mówi wiceszef MON Cezary Tomczyk na antenie RMF FM.

Spór o unijne rekompensaty za broń. Polska i Niemcy na kolizyjnym kursie

Zupełnie inną optykę mają Niemcy, którzy w tym sporze grają pierwsze skrzypce po drugiej stronie barykady. Berlin, będący największym płatnikiem do unijnego funduszu, domagają się, aby cała pula trafiła bezpośrednio do Ukrainy.

Niemiecki punkt widzenia błyskawicznie poparły kraje skandynawskie. W tym układzie sił próbuje odnaleźć się jeszcze Francja. Paryż jednak stawia warunek, aby nowe zakupy były realizowane wyłącznie w europejskim przemyśle zbrojeniowym.

– Kraje, które jako pierwsze przekazywały broń jak na przykład Polska czy Słowacja i których donacje już zostały rozliczone i są przeznaczone do wypłaty, nie chcą się zgodzić na to, żeby zmniejszyć im wypłaty, a tego chcą kraje, które zaczęły później przekazywać wsparcie jak Niemcy – zaznacza Tomczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski
Dziennikarz Forsal.pl specjalizujący się w tematach związanych z bezpieczeństwem i obronnością.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNiemcy znów mają problem z Polską. Inaczej widzą miliardy dla Ukrainy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj