Nowy szczep koronawirusa powodujący Covid-19, bardziej zaraźliwy niż poprzednie, krąży już w kilkunastu krajach świata. Inne nowe szczepy, taki jak ten wykryty w RPA, prawie na pewno się jeszcze pojawią. Poza wyzwaniami dla zdrowia publicznego, jakie stwarzają nowe mutacje wirusa, będą one także swoistym testem naszych politycznych i moralnych zasad. I choć wszyscy już jesteśmy zmęczeni dokonywaniem stresujących wyborów w czasie pandemii, to przyjdzie jeszcze nam się zmierzyć z podjęciem najtrudniejszych decyzji.

Dylemat lockdownów

Wstępne dane wskazują, że nowy szczep wirusa w Wielkiej Brytanii pozwala mu na szybsze i łatwiejsze rozprzestrzenianie się. Praktyczny wniosek jest taki, że nawet ostry lockdown z początku roku, jaki został niedawno zarządzony przez premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, może nie być wystarczającym narzędziem, które pozwoli zmniejszyć skalę zakażeń.

Nie jest oczywiste, czy politycy będą dalej mieli przyzwolenie na wprowadzanie lockdownów. Co więcej, dystrybucja szczepionek jest na tyle powolna, że pełny lockdown musiałby trwać wiele miesięcy, a to prawdopodobnie nie jest ani wykonalne, ani pożądane. Jednak niewprowadzanie lockdownów może prowadzić do o wiele szybszego tempa rozprzestrzeniania się wirusa, a to z kolei doprowadzi do przeciążenia szpitali i całej publicznej służby zdrowia.

Reklama

Trudno jest stworzyć moralny język, aby porównywać te alternatywy, gdy wszystkie ich skutki są negatywne. Zaufanie do elit, już dziś bardzo niskie w USA, prawdopodobnie spadnie jeszcze bardziej. Bez względu na to, jaki rodzaj działań uznamy za skuteczny, jak na przykład przyszły prezydent Joe Biden powinien go bronić przed opinią publiczną?

Dylemat strategii szczepień

Kolejne dylematy moralne pojawiają się w obszarze rozprzestrzeniania się wirusa i procesu dystrybucji szczepionek. Jeśli rozprzestrzenianie się wirusa przyspieszy, powinny wówczas przyspieszyć szczepienia. Wielka Brytania będzie raczej szczepić większą liczbę osób pierwszą dawką i podawać drugą dawkę nieco później, zamiast rezerwować drugą dawkę w celu podania jej zaszczepionym w ciągu dwóch do trzech tygodni. Brytyjczycy mogą również eksperymentować z podawaniem pierwszej dawki jedną szczepionki, a drugiej dawki inną szczepionką, aby rozszerzyć w ten sposób dostępne zasoby. To może zadziałać, ale nie było testowane i wiąże się z pewnym ryzykiem.

Bez względu na to, co myślimy o tych podejściach, kierownictwo służby zdrowia nie jest tą grupą, która powinna to oceniać i prezentować opinii publicznej. Wspólna mentalność i przekaz, jaki płynie ze służby zdrowia, to „najpierw bezpieczeństwo”. Jednak żadna z dostępnych strategii nie wiąże się ze wzrostem bezpieczeństwa lub z unikaniem dodatkowego ryzyka.

Jedną z opcji byłaby sytuacja, w której eksperci ds. zdrowia publicznego operowaliby ścisłymi kategoriami „oczekiwanej wartości” i segregacji medycznej, a także mówiliby otwarcie o tym, ile żyć poświęcono i według jakich standardów. Alternatywną opcją byłoby wycofanie się w kierunku obecnych procedur ws. szczepień, przy podkreślaniu, że poważne zmiany procedur będą wiązać się z większym ryzykiem. Wówczas unikanie oskarżania stanie się ważniejsze, niż szukanie najlepszych efektów.

Tak czy inaczej wydaje się, że biurokracja związana ze służbą zdrowia nie ma odpowiednich zdolności, aby podejmować tak krytyczne decyzje. Być może wskazana byłaby większa wyrozumiałość.

Dylemat krajów o niskim poziomie zakażeń

Największy dylemat moralny może pojawić się w krajach, które jak dotąd były całkiem skuteczne jeśli chodzi o powstrzymywanie koronawirusa. Oprócz restrykcji, jakie wprowadzono w obszarze podróży zagranicznych, życie na Tajwanie od pewnego czasu wróciło do względnej normalności, zaś przypadki Covid-19 należą do mniejszości. Podobne przykłady można znaleźć w innych krajach Azji i Pacyfiku.

Ale jak państwa te zamierzają postępować w obliczu pojawienia się nowego szczepu wirusa? Ten zaś pojawił się już zarówno w Chinach, jak i na Tajwanie. Jak dotąd wciąż jest pod kontrolą, ale poprzednia taktyka kwarantanny i śledzenia kontaktów może już nie wystarczyć, gdy nowy szczep stanie się bardziej aktywny. Nowy szczep już teraz rozprzestrzenia się w Danii, która wcześniej bardzo dobrze radziła sobie z Covid-19.

Wyobraźmy sobie przywódcę kraju, który jak dotąd bardzo skutecznie walczył z epidemią Covid-19 i teraz sobie uświadamia, że pojedynczy błąd może zniweczyć cały tok ciężkiej pracy. Dodatkowo ma świadomość, że właśnie dlatego, że jej/jego kraj był tak skuteczny w walce z wirusem, to nie chce szczepić całej populacji. Co jeśli jedna osoba powracająca zza granicy wykona tylko jeden test zamiast trzech? Co jeśli nie można kontrolować rozprzestrzeniania się nowego szczepu wirusa od osoby, która go przywlecze?

Kiedy ostatni raz w historii stawka za tak pozornie niewielkie decyzje była tak wysoka? Jak liderzy poradzą sobie z ekstremalnie dużym lękiem moralnym, jaki spowodują ich decyzje?

Wygląda to tak, jakbyśmy żyli w horrorze. I gdy tylko pomyślimy, że horror już się skończył, potwór znów się pojawia i jest silniejszy niż wcześniej.