Po fatalnym kwietniu i maju, kiedy spadki sprzedaży samochodów osobowych na wielu rynkach wynosiły 50-70 proc., czerwiec przyniósł odbicie i nadzieję, że kolejne miesiące będą jeszcze lepsze. W krajach UE27 sprzedało się już „tylko” o 24 proc. mniej aut niż w tym samym miesiącu roku ubiegłego. Jest jednak segment, który nie tylko nie odczuł spadków, a wręcz zanotował duże wzrosty. Pomimo kryzysu, świetnie sprzedają się auta z alternatywnymi napędami – głównie elektryki i hybrydy.

Z danych firmy analitycznej JATO wynika, że w czerwcu na drogi Unii wyjechało 183,3 tys. zelektryfikowanych samochodów – aż o 65 proc. więcej niż rok wcześniej! W tym samym czasie sprzedaż klasycznych benzyniaków skurczyła się o 32, a diesli o 31 proc. Jeszcze lepiej zmiany, do jakich dochodzi na rynku, obrazują statystyki pokazujące udział poszczególnych napędów w całym rynku:

ikona lupy />
Materiały prasowe

Jak widać, udział diesla spadł już do poziomu 28 proc. (jeszcze 6 lat temu miał ponad 50 proc. rynku), podczas gdy napędy alternatywne mają już 16 proc. motoryzacyjnego tortu. Tylko w ciągu roku ich udział wzrósł o 9 pkt. proc. Na jedno auto zelektryfikowane przypada już tylko 1,7 diesla. Jeszcze dekadę temu proporcja ta wynosiła 1:50.

Reklama

Zdaniem ekspertów, te przemiany na rynku są efektem dwóch rzeczy. Pierwsza to nowe unijne regulacje dotyczące emisji CO2 – od 1 stycznia limit wynosi 95 g/km. W ślad za nimi wiele krajów wprowadziło opodatkowanie aut zależne od tego, ile dwutlenku węgla produkuje dany model. Część rządów zdecydowała się również dopłacać do zakupu aut o zerowej lub bardzo niskiej emisji.

Nie bez znaczenia jest jednak także wybuch epidemii, która sprawiła, że bardziej zaczęliśmy cenić i szanować swoje zdrowie. Objawia się to także w zakupach motoryzacyjnych. Np. wybieramy hybrydy, których spaliny nie zawierają szkodliwych związków, jak np. tlenki azotu i emitują 20-30 proc. mniej dwutlenku węgla niż auta spalinowe. Co więcej, przez 60-70 proc. czasu jeżdżą po mieście tylko na elektryce. Suma summarum – są znacznie „zdrowsze” niż np. diesle.

Marki, które odpowiednio wcześniej zaczęły inwestować w napędy alternatywne zdecydowanie lepiej poradziły sobie z kryzysem. Toyota (lider w produkcji hybryd) w pierwszym półroczu sprzedała o 27,5 proc. aut mniej niż przed rokiem, podczas gdy średnia dla całego rynku to -38,1 proc. A np. PSA, Renault czy Ford zjechały w dół o 40-45 proc.

Jeszcze ciekawiej przedstawia się sytuacja w segmencie premium. Lexus, który każdy swój model oferuje w wersji hybrydowej, w czerwcu sprzedał już tylko o 4,6 proc. mniej aut niż rok wcześniej, podczas gdy BMW spadło o 19,4 proc., a Audi o 23,7 proc.

ikona lupy />
Materiały prasowe

Dobrze poradziło sobie również Volvo, które urosło o 1,6 proc. To dzięki temu, że ma w ofercie modele PHEV popularne w krajach takich, jak np. Szwecja czy Holandia, które dopłacają do zakupu aut z alternatywnymi napędami i większość prądu produkują z OZE (u nas dopłat nie ma, a prąd jest z węgla).