Prośba Putina na spotkaniu z oligarchami

Putin miał zwrócić się do szerokiego grona oligarchów o wsparcie budżetu państwa podczas czwartkowego spotkania. Według osób znających kulisy rozmów – cytowanych przez dziennik "Financial Times" – jasno dał do zrozumienia, że zamierza kontynuować działania wojenne aż do osiągnięcia celów w Donbasie, mimo rosnącej presji na finanse publiczne.

Z relacji rozmówców wynika, że Putin wspomniał, iż wcześniej rozważał kompromis polegający na przekształceniu Donbasu w "strefę zdemilitaryzowaną" lub wspieraną przez USA specjalną strefę gospodarczą. Z pomysłu zrezygnował jednak po stanowczej odmowie Ukrainy.

To pierwszy raz od początku inwazji na Ukrainę, gdy Putin osobiście zwrócił się do najbogatszych Rosjan o bezpośrednie wsparcie finansowe państwa.

Dwóch oligarchów już wyraziło zgodę

Część oligarchów szybko zadeklarowała gotowość przekazania znaczących środków. Według "FT" Sulejman Kerimow miał zaoferować około 100 mld rubli (około 4,5 mld zł). To biznesmen bliski Putinowi. Media zwracają uwagę, że znalazł się w grupie oligarchów wezwanych przez rosyjskiego prezydenta do Moskwy 24 lutego 2022 r., w dniu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę.

Oprócz Kerimowa chęć wsparcia budżetu darowizną miał wyrazić także magnat metalurgiczny Oleg Deripaska.

Skala deklarowanych kwot pokazuje, jak duża jest presja Kremla na biznes oraz jak istotne dla władz pozostaje utrzymanie stabilności finansowej w warunkach przedłużającej się wojny.

Kreml zaprzecza. "Sami chcą wpłacać"

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył, by Putin prosił oligarchów o wpłaty. Przedstawił własną wersję wydarzeń. Oświadczył, że podczas zamkniętego spotkania jeden z biznesmenów sam zaproponował przekazanie środków budżetowi, a rosyjski przywódca pozytywnie odniósł się do tej inicjatywy.

Pieskow dodał, że wielu uczestników spotkania rozpoczynało działalność gospodarczą w latach 90. XX w., często w powiązaniu z państwem. Dlatego część z nich uważa takie wsparcie za swoją odpowiedzialność.

W 2025 r. Rosja wydała na wojnę równowartość 600 mld zł

Rosyjski budżet pozostaje napięty, a państwo szuka nowych źródeł dochodów. W styczniu podniesiono stawkę VAT o 2 punkty procentowe – do 22 proc., licząc na dodatkowe 600 mld rubli w ciągu trzech lat. W 2023 r. wprowadzono także jednorazowy, 10-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków części dużych firm, który przyniósł 320 mld rubli. Minister gospodarki Maksim Reszetnikow zapowiedział, że rząd rozważa kolejną podobną daninę, jeśli rubel będzie się nadal osłabiał.

Wydatki na obronność wzrosły w ubiegłym roku aż o 42 proc., osiągając poziom 13,1 bln rubli (niemal 600 mld zł). Jednocześnie deficyt budżetowy w styczniu i lutym przekroczył 90 proc. planowanej kwoty na cały rok.

Sankcje zmusiły Rosję do sprzedaży ropy po obniżonych cenach, ograniczając wpływy do budżetu. Krótkotrwałą ulgę przyniósł wzrost dochodów z eksportu surowca – nawet o 150 mln dolarów dziennie – po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Jak wskazał Aleksander Szochin z Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców, Putin ostrzegł jednak biznes, by nie zakładał, że korzystna sytuacja utrzyma się długo, sugerując ostrożność w planowaniu wydatków i inwestycji.