Konstruktywne? Ukraińska prawda o rozmowach w Miami
W ostatni weekend (21–22 marca) ukraińska delegacja spotkała się w Miami z wysłannikami prezydenta USA Donalda Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. W oficjalnych komunikatach podano, że rozmowy były "konstruktywne". Jednak w rozmowie z serwisem Ukraińska Prawda członkowie zespołu negocjacyjnego Zełenskiego przedstawili zupełnie inny obraz.
– Amerykanie nie widzą możliwości osiągnięcia porozumienia w kluczowej sprawie. To może skłonić ich do całkowitego wyjścia z procesu i skupienia się na Iranie, swoich wyborach oraz innych priorytetach. Są nawet gotowi zaoferować nam realne gwarancje bezpieczeństwa, jeśli wycofamy się z Donbasu. Ale trudno mi sobie wyobrazić, jak miałoby to zostać wdrożone na Ukrainie – mówił jeden z członków ukraińskiej delegacji.
Rozmowy utknęły w błędnym kole
Obecna seria rosyjsko-ukraińskich negocjacji rozpoczęła się po spotkaniu prezydenta Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce w sierpniu 2025 r. Informatorzy ukraińskiego serwisu twierdzą, że Rosja konsekwentnie odwołuje się do rzekomych "uzgodnień' osiągniętych z Trumpem w Anchorage, co utrudnia prowadzenie rzeczywistych negocjacji z Ukrainą.
– Można odnieść wrażenie, że przy stole obecne są trzy strony, ale Ukraina stale zmaga się ze sprawą rzekomych ustaleń z Anchorage. Niezależnie od tego, o czym się rozmawia, wszystko wraca do tego, że Amerykanie mówią mniej więcej: "Wycofajcie się z Donbasu, a stworzymy wam raj – tak jak uzgodniono na Alasce" – relacjonuje „UP” inny z uczestników rozmów.
Sporną pozostaje więc – i tu nic się nie zmienia – obecność ukraińskiej armii w obwodzie donieckim.
– Nasza strona poświęca dużo czasu, próbując odwieść Amerykanów od pomysłu wycofania wojsk i skierować rozmowę na tworzenie specjalnych stref gospodarczych lub inne rozwiązania alternatywne. Ale w pewnym momencie wszystko wraca do punktu wyjścia i znów słyszymy: "Musicie się wycofać". I tak w kółko – relacjonował członek ukraińskiej delegacji.
Ukrainie kończą się pieniądze. Pożyczka z UE pod znakiem zapytania
Kijów pozostaje zależny od wsparcia finansowego swoich partnerów z Zachodu. Również w tym obszarze pojawiają się problemy – Węgry próbują zablokować pożyczkę UE dla Ukrainy.
– Europejczycy zapewniają, że finansowanie zostanie przyznane i że znajdą sposób, by obejść sprzeciw Węgier. Na razie radzimy sobie w ramach obecnego budżetu. Ale jeśli UE nie znajdzie rozwiązania, w drugiej połowie roku możemy mieć jeszcze środki na siły zbrojne, lecz zabraknie ich na świadczenia społeczne. I zupełnie nie wiadomo, co wtedy zrobić – mówi jeden z wysokich rangą przedstawicieli kancelarii Zełenskiego.
– Dlatego Budanow (Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego – red.) i Arachamia (Dawyd Arachamia, przewodniczący frakcji partii Sługa Narodu w ukraińskim parlamencie – red.) muszą wciąż podróżować, prowadzić rozmowy i szukać odpowiednich sformułowań tak długo, jak będzie to konieczne. W przeciwnym razie może to oznaczać kolejne lata wojny bez wsparcia USA. Czy społeczeństwo jest na to gotowe? Obawiam się, że nie – ocenił jeden z rozmówców UP.