Traktat Polska-Wielka Brytania
Tygodnik zwraca uwagę, że dla pogrążonego w kłopotach premiera Keira Starmera polityka zagraniczna jest swego rodzaju ukojeniem i poza krajem doceniane są jego wysiłki na rzecz wzmocnienia relacji z europejskimi partnerami. Podpisał on już traktaty obronne z Norwegią, Francją, Niemcami, a teraz kolej na Polskę.
„The Economist” wyjaśnia, że Wielka Brytania i Polska podpisały już w 2017 i 2023 r. umowy o współpracy obronnej, ale miały one mniejszą skalę niż obecna. Nowy traktat ma stanowić ich rozwinięcie, skupiając się nie tylko na obronności, ale także na odporności gospodarczej, bezpieczeństwie energetycznym, nielegalnej migracji i przestępczości. Oczekuje się też, że traktat potwierdzi zobowiązanie obu państw do wzajemnej obrony, czym będzie przypominał niedawno zawarte umowy z Francją i Niemcami.
Zbieżne poglądy na politykę Rosji
Tygodnik przypomina, że oba kraje mają zbieżne poglądy w kwestii sankcji przeciw Rosji oraz wspierania Ukrainy, a także, że Polska szybko się bogaci, bo według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego PKB Polski na osobę, uwzględniając parytet siły nabywczej, będzie w 2030 r. nieznacznie tylko poniżej brytyjskiego.
Kwestie sporne
Zaznacza, że pewne punkty sporne jednak pozostają - Polska niechętnie patrzy na E3, nieformalną grupę stworzoną przez przywódców Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, którą Starmer wykorzystuje do prezentowania wspólnego europejskiego stanowiska. Polska przekonuje, że biorąc pod uwagę jej wielkość i położenie, jest naturalne, by uczestniczyła w jakichkolwiek rozmowach między Europą, Ukrainą i Rosją. Ponadto Wielka Brytania znacząco odstaje od Polski w kwestii podnoszenia wydatków na obronność.
„Odstraszanie nuklearne Wielkiej Brytanii i dyplomacja sprawiają, że nadal jest ona europejskim liderem w dziedzinie bezpieczeństwa. Jednak przesłanie skierowane do sir Keira lub jego następcy jest jasne: w miarę jak Polska będzie się umacniać, będzie oczekiwać miejsca przy głównym stole” - zauważa „The Economist”.
