W debacie publicznej w Europie i Stanach Zjednoczonych coraz głośniej pobrzmiewają postulaty zmierzające do zamrożenia konfliktu w Ukrainie. Architekci tych rozwiązań zakładają prosty scenariusz. Rosja pod wpływem gigantycznych strat ludzkich i gospodarczych w końcu usiądzie do stołu negocjacyjnego.
Tønnessen ostrzega jednak, że to niebezpieczna iluzja. Ekspert CEPA uważa, że myślenie Zachodu pozostaje zakorzenione w błędnym założeniu, iż Moskwa reaguje racjonalnie na zewnętrzne koszty i zachęty. Z jego analizy wynika, że system polityczny stworzony przez Władimira Putina stał się strukturalnie zależny od agresji, a sam pokój może być postrzegany przez Kreml jako egzystencjalne zagrożenie.
Logika Kremla została odwrócona. Wojna to sposób na przetrwanie reżimu Putina
W klasycznym ujęciu politologicznym wojna to starcie środków i celów. Przemoc ma przynieść konkretny zysk, np. zdobycie terytorium. Tønnessen wskazuje, że na Kremlu ta logika została całkowicie odwrócona, a eskalacja służy do zachowania spójności reżimu, wzmocnienia kontroli nad elitami i zarządzania wewnętrznymi słabościami.
Jako kluczowy przykład analityk CEPA przywołuje chwiejne zawieszenie broni ogłoszone wokół rosyjskich obchodów Dnia Zwycięstwa. Niemal natychmiast po jego zakończeniu Rosja przeprowadziła zmasowane ataki powietrzne na Kijów, Charków i inne ukraińskie miasta, w których zginęło co najmniej 24 cywilów, a ponad 100 zostało rannych.
"Kiedy po dyplomatycznej przerwie natychmiast następuje nasilenie brutalności wobec celów niemilitarnych, sugeruje to, że eskalacja ma służyć celom wykraczającym daleko poza logikę pola bitwy" – podkreśla Tønnessen. Dodaje, że w świecie Putina jakikolwiek kompromis jest utożsamiany ze słabością.
W otoczeniu Putina nie ma już miejsca na kompromisy. Dlaczego boi się on pokoju?
Ekspert zwraca uwagę na strukturę władzy w Rosji, która została zdominowana przez ludzi wywodzących się z aparatu bezpieczeństwa i służb specjalnych. Model ten, głęboko zakorzeniony w tradycji KGB, opiera się na założeniu, że zrastanie się lidera z państwem jest normą, a nadużywanie władzy i permanentne odstraszanie stanowią podstawową formę zarządzania krajem.
W takiej strukturze mechanizmy korygujące po prostu nie istnieją. Tønnessen zauważa, że przemoc stosowana wewnątrz kraju, w tym głośne eliminacje opozycjonistów takich jak Anna Politkowska, Borys Niemcow czy Aleksiej Nawalny, to nie tylko usuwanie fizycznych przeszkód. "To także definiowanie granic państwa" – twierdzi publicysta.
Zakazane słowo "wojna" i mit russkiego miru. Tak Kreml manipuluje społeczeństwem
Równolegle Kreml kontroluje rzeczywistość za pomocą języka. Według Tønnessena oficjalny zakaz używania słowa "wojna" na rzecz "specjalnej operacji wojskowej" odwraca pojęcia, a Putin intensyfikuje wewnętrzną narrację o własnej ofiarności i misji ratowania "rosyjskiego świata" przed wrogim NATO i Unią Europejską.
Analiza historyczna działań Moskwy pokazuje powtarzalny algorytm. Tønnessen wykazuje, że militarna agresja zawsze następuje wtedy, gdy Kreml ma poczucie straty lub zagrożenia swojej pozycji. Siła fizyczna jest dla Rosji sposobem na zamianę własnej słabości w regionalną dominację – pisze ekspert.
Koniec zabawy w półśrodki. UE i NATO muszą zmienić strategię wobec Rosji
Zrozumienie, że pokój może być dla Putina zagrożeniem egzystencjalnym, wymaga całkowitej zmiany strategii USA i Europy. Tønnessen twierdzi, że Unia Europejska i NATO muszą wyjść poza sankcje i przejść do proaktywnego zawężania Rosji przestrzeni do działania.
"Jeśli odwrócimy logikę samego Kremla, trwała presja w sferze politycznej, militarnej i gospodarczej mogłaby stopniowo zwiększać koszty konfrontacji, aż przewyższyłyby one jej wartość jako mechanizmu stabilizacji wewnętrznej" – podsumowuje John Christer Tønnessen na łamach CEPA.
Źródło: CEPA
