Rubio rozmawiał z dziennikarzami przed wylotem na spotkanie szefów dyplomacji państw NATO, które odbędzie się w czwartek i piątek w Helsingborgu w Szwecji. Na pytanie o doniesienia agencji Reutera, jakoby USA zamierzały zmniejszyć wkład w sojuszniczy model sił (NATO Force Model) w razie kryzysu lub wojny w Europie, odmówił potwierdzenia szczegółów, mówiąc, że takie decyzje ogłasza prezydent lub Departament Wojny, jak administracja Trumpa określa Pentagon.
USA „bardzo rozczarowane NATO”. Rubio o roli baz wojskowych
- Nie sądzę, żeby kogokolwiek zaskoczyło, że Stany Zjednoczone, a w szczególności prezydent, są w tej chwili bardzo rozczarowani NATO — powiedział Rubio, dodając, że przez całą karierę był zwolennikiem Sojuszu i uważa go za ważny. Zaznaczył jednak, że odmowa użycia baz ze strony niektórych państw NATO w kontekście wojny z Iranem podważa wartość Sojuszu dla USA.
- Powodem, dla którego NATO jest dobre dla Ameryki, jest to, że daje nam bazy w regionie, pozwalające na projekcję siły w sytuacji kryzysowej na Bliskim Wschodzie czy gdziekolwiek indziej. Kiedy to jest kluczowe uzasadnienie, a potem masz kraje takie jak Hiszpania, które odmawiają nam korzystania z tych baz — no to po co jesteśmy w NATO? To bardzo uczciwe pytanie — powiedział. Przyznał jednocześnie, że inne państwa NATO były „bardzo pomocne”.
Napięcia w NATO i rozmowy o przyszłości Sojuszu
Pytany o to, czy Trump nadal uważa państwa NATO za „tchórzy”, Rubio powtórzył, że jest bardzo zawiedziony sojuszem. Dodał, że gdy USA podjęły działania, by Iran nie wszedł w posiadanie broni jądrowej, „wszyscy się pochowali”. Rubio przyznał, że prezydent nie prosił sojuszników o wysłanie wojsk ani myśliwców, ale „oni odmawiają zrobienia czegokolwiek”.
Rubio wyraził nadzieję, że spotkanie ministerialne pozwoli „przygotować grunt" pod szczyt NATO, który ma się odbyć w Turcji w dniach 7-8 lipca.
Wypowiedzi Rubio padły w momencie narastającego napięcia w relacjach transatlantyckich. Według Reutersa, powołującego się na trzy anonimowe źródła, Pentagon podjął decyzję o „znacznym ograniczeniu” amerykańskiego wkładu w NATO Force Model — utajniony system przypisywania sił sojuszniczych na wypadek kryzysu lub wojny w Europie. Przedstawiciele resortu maja przedstawić decyzję w tej kwestii w piątek na spotkaniu dotyczącym polityki obronnej NATO w Brukseli, na którym USA ma reprezentować Alex Velez-Green, doradca podsekretarza ds. wojny Elbridge'a Colby'ego.
Według Bloomberga, w NATO trwają nieformalne rozmowy o ewentualnym rozmieszczeniu sił sojuszniczych w cieśninie Ormuz w celu eskortowania statków handlowych, jeśli szlak nie zostanie otwarty do początku lipca. Propozycja ma poparcie kilku państw członkowskich, ale nie uzyskała jeszcze wymaganej jednomyślności. Sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte potwierdził w środę, że rozmowy mają charakter nieformalny, dodając, że „sytuacja jest dynamiczna”. Dotychczas państwa NATO stały na stanowisku, że zaangażowanie w Ormuzie jest możliwe dopiero po zakończeniu działań zbrojnych.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
